Udało mi się wbić na kompa. Pozwolenie tatusia musiało być oczywiście.
Nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział, ponieważ moi rodzice założyli hasło i nie mam jak wchodzić na komputer kiedy mi się zechce.
Ale obiecuję się postarać. :*
Zapraszam do czytania i komentowania.
Szczerze? Czasami mam wrażenie, że nikt tego nie czyta i zaczynam zastanawiać się, czy dalsze prowadzenie tego bloga ma jakikolwiek sens...
Tytuł: "New Life"
Ilość: 8/?
Rodzaj: Slash, AU, Smut
Paring: HanJoo
Fandom: TOPP DOGG, SHINee, EXO
Ilość słów: 790
Raiting: +15
Ostrzeżenia: Raczej żadne
*B-JOO*
Gdy Hansol
oznajmił, że idą z Luhanem obudzić swoją ferajnę, odetchnąłem z ulgą. Nie
chciałem nawet przebywać w jego towarzystwie. Do tego nie wiem, co Luhan
nagadał Hansolowi i na odwrót. Trochę się martwiłem, że Hansol się wkurzy i
zacznie odgrywać się na mnie. Wychodząc z Hansolem Luhan odwrócił się do mnie i
uniósł kciuk w górę. Najwyraźniej udało mu się coś wskórać. Uśmiechnąłem się z
wdzięcznością.
Naprawdę byłem mu
wdzięczny, że przynajmniej spróbował porozmawiać z Hansolem. Bałem się
przyznać, że naprawdę przejmuję się tym, jakie starszy ma zdanie na mój temat,
a jego słowa strasznie mnie ranią.
Zastanawiało mnie
tylko, kiedy on zamierza spełnić swoja groźbę o tych moich niby najgorszych
dwóch dniach. Jeśli nawet wcieliłby ten swój niecny plan w życie, to i tak
wątpię, żeby cos mu to dało. Ja już posiadam swój najgorszy dzień w życiu i nic
go nie przebije. Dzień śmierci mojego ojca… Nigdy tego nie zapomnę…
Dzisiaj rodzice
powinni wrócić, więc już nie będzie miał okazji. Ale ogólnie to pewnie będą
dopiero po południu. A jest dopiero 12. Nie
ma to jak śniadanie o 12…. Mogłem z Luhanem nie siedzieć tyle przed
komputerem, to na pewno wcześniej bym wstał.
Zastanawia mnie
też, skąd Hansol wiedział o tym, że Luhan jest u mnie. A może to właśnie on był
w nocy w moim pokoju i to on przykrył mnie i Luhana kołdrą? Nie. Niby, po co
miałby to robić? Chyba, że ze względu na Luhana, w końcu to jego przyjaciel, a
ja byłem tylko, jako dodatek. Nawet świadomość, że Hansol się mną nie przejmuje
cholernie mnie boli.
Nagle rozdzwonił
się telefon domowy. Na dźwięk dzwonka podskoczyłem wystraszony. Skoro Hansol
zajęty był ogarnianiem swoich przyjaciół, to raczej nie odbierze. Podniosłem
się z krzesła i podszedłem do urządzenia. Podniosłem słuchawkę, odbierając.
-Słucham?
-Dzień doby,
nazywam się, Kim Tae Yeon, dzwonię ze szpitala.
Zdziwiłem się. Po
co mogą do nas dzwonić ze szpitala?
-Dzień dobry. Czy
coś się stało?
-Czy pańscy
rodzice to, Kim JI Eun i Kim Sung Min?
-Tak… - miałem
złe przeczucia.
-Z przykrością
pana informuję, iż mieli oni wypadek samochodowy i obecnie znajdują się pod
naszą opieką.
Słowa kobiety
zupełnie jakby do mnie nie docierały. Wypadek?! Jaki wypadek? Co się stało? To
jakiś głupi żart? Bo jeśli tak, to wcale nie śmieszny. W oczach zebrały mi się
łzy. Co z mamą? Oby nie jej się nie stało… Boże, jeśli istniejesz, proszę nie
pozwól by umarła. Pozwoliłem łzom płynąć po moich policzkach.
-Wypadek? Jak to
się stało? – wyszeptałem do słuchawki ledwo słyszalnie, więc nie wiem czy
kobieta mnie usłyszała. – Co z nimi?
-Mężczyźnie nic
nie jest i wyjdzie z tego. Niestety w o wiele gorszym stanie jest kobieta.
Po tych słowach
rozpłakałem się jeszcze bardziej. Nie, mama musi przeżyć. Nie może mnie tak
zostawić, po prostu nie może.
-Niedługo tam
będę. Dziękuję za informację.
Ledwo to
powiedziałem i rozłączyłem się. Zacisnąłem dłoń na słuchawce. Nogi się pode mną
ugięły i upadłem na podłogę płacząc.
Hansol, trzeba mu
powiedzieć. W końcu jest tam też jego ojciec.
Z trudem
podniosłem się z posadzki i poszedłem, a raczej pobiegłem do salonu.
Zatrzymałem się w
wejściu ledwo unikając kolejnego spotkania z ziemią. Oczy wszystkich zwróciły
się na mnie. Nie przestawałem płakać. Nie mogłem ani powstrzymać łez, ani
wykrztusić z siebie chociaż jedno słowo.
-Co się…? –
zaczął Hansol patrząc na mnie przerażonym wzrokiem.
-Rodzice –
powiedziałem jedynie, a nowa fala szlochu rozeszła się po moim ciele,
uniemożliwiając dalsze mówienie.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz