Na początek dziękuje za ostatnie komentarze, bardzo mnie one zmobilizowały.
Udało mi się wejść na komputer i zaraz zabieram się za pracę z polskiego, więc jeszcze na szybko wstawiam ten rozdział.
Jeszcze tylko 4 rozdziały i epilog i zakończę przygodę z "New Life", czyli pożegnamy się z B-Joo i Hansolem.
Was zapraszam do czytania, a ja lecę lekcje odrabiać.
Trzymajcie się. :* <3 br="">3>
**********************************************************************************
**********************************************************************************
Tytuł: "New Life"
Ilość: 10/14
Rodzaj: Slash, AU, Smut
Paring: Luhan x Xero, HanJoo
Fandom: TOPP DOGG, SHINee, EXO
Ilość słów: 601
Raiting: +15
Ostrzeżenia: Raczej żadne.
*LUHAN*
Patrzyłem jak
B-Joo upada, a nowe łzy moczą jego policzki. Nie mogłem w to uwierzyć. Było mi
strasznie szkoda chłopaka. On jest taki miły, nie zasłużył na to, co go
spotkało. Samemu chciało mi się płakać.
Spojrzałem na
Xero, siedzącego obok mnie i również przerażonego, chyba nawet bardziej ode
mnie.
-Idź do niego –
powiedziałem. Jiho spojrzał na mnie pytająco. – Jesteś jego przyjacielem, on
cię teraz potrzebuje.
Kiwnął głową i
podszedł do płaczącego chłopaka. Przytulił go, szepcząc coś na ucho.
Popatrzyłem na
Hansola.
-I, co, dalej
zamierzasz go traktować tak jak do tej pory? – spytałam.
-N-nie wiem.
-Jak to nie
wiesz?
-Luhan, co z nim
teraz będzie?
-Co masz na
myśli?
-B-Joo nie jest
przecież moim bratem. Nie jest synem mojego ojca. On trafi do domu dziecka…
-O, kurwa… -
szepnąłem zszokowany. On miał rację. Skoro teraz żadne z rodziców B-Joo nie
żyło, to może trafić on do domu dziecka. Chyba, że… - Jeśli ma jeszcze jakąś
rodzinę i ona zgodzi się nim zaopiekować to zabiorą go do nich.
-Nie mam
jakiegokolwiek pojęcia na ten temat.
-W ostateczności
mógłby zostać z tobą i twoim ojcem.
-Jak to? To w
ogóle możliwe? Przecież my nie jesteśmy jego rodziną.
-Może z krwi nie,
ale twój ojciec, jako mąż matki B-Joo może starać się o jego adopcję.
-Aha.
-Hansol… Czy
gdyby B-Joo u was został zmieniłbyś swoje nastawienie do niego?
-W tej sytuacji
to raczej tak…
-To dobrze.
Podszedł do nas
Xero, obejmując trzęsącego się chłopaka ramionami.
-Luhan, trzeba go
zabrać do domu – powiedział.
-Okej.
-To wy jedźcie,
ja zostanę jeszcze w szpitalu. Muszę pogadać z tatą, jak się już obudzi. Macie
klucze – podał mi je.
-Jak będziesz
chciał wracać to zadzwoń, przyjadę po ciebie – powiedziałem jeszcze.
-Dobra.
Zostawiliśmy
Hansola i we trójkę pojechaliśmy do domu Kim’ów.
B-Joo
zaprowadziliśmy do jego pokoju, gdzie prawie siłą musieliśmy kłaść na łóżku. W
końcu zmęczony chłopak zasnął.
Zeszliśmy po
cichu na dół do kuchni. Usiedliśmy przy stole nic nie mówiąc. Nie wiedziałem
jak mam z nim rozmawiać.
-Luhan… - odezwał
się pierwszy. Spojrzałem na niego pytająco. – Boje się…
-Czego?
-O B-Joo. Boję
się, że on może sobie coś zrobić…
-B-Joo jest
silny. Poradzi sobie, tylko musi mieć kogoś przy sobie.
-Nie, ty nie
rozumiesz. Nie znasz jego historii, a ja tak. Wiem, co mówię.
-To mi ja
opowiedz. Dla jego dobra. Może wspólnie mu pomożemy.
-Okej. Bo
widzisz, B-Joo był wcześniej męską prostytutką. Ale nie bez powodu. On po
prostu chciał zapomnieć. Gdy miał 8 lat razem z ojcem pojechał na weekend w
góry. Wszystko było fajnie, aż do pewnego momentu. Nie wiem, co się dokładnie
tam stało, bo B-Joo mi tego nie powiedział. Wiem, tyle, że jego ojciec został
zamordowany, a Byungjoo wszystko to widział na własne oczy. Po tym się załamał
i dlatego zgodził się na ta pracę.
-To straszne… -
szepnąłem. – I on to wszystko wytrzymał… Naprawdę go za to podziwiam…
-Ale wiesz. Skoro
po tamtym wydarzeniu postąpił tak, a nie inaczej, to nie wiadomo co zrobi po
śmierci matki. Ona była dla niego najważniejsza.
-Masz rację. Mam
nadzieję, że do tego nie wróci.
-Nie pozwolę mu
na to.
-Wiem Xero, wiem…
- westchnąłem. – Ale my nie będziemy przy nim cały czas. Ty możesz być w szkole
blisko niego. Ale u niego w domu to już prawdziwy problem…
-Hansol. Trzeba
go o to poprosić.
-Masz rację,
tylko z tym może być mały kłopot. Ale spróbuję z nim porozmawiać.
-Okej.
Chciałem jeszcze
coś dodać, ale zrezygnowałem. W obliczu dzisiejszych wydarzeń nie byłoby to na
miejscu.
-To spoko. Ty idź
do B-Joo, ja pojadę do Hansola i z nim porozmawiam.
-Dobrze.
Rozeszliśmy się w
swoje strony.


Piękne ;____:
OdpowiedzUsuńProooszę wstaw niedługo next rozdział, już ne mogę się doczekać tego co będzie dalej *.*
Weny życzę kochany ojczulku
Ch.