:)

:)

piątek, 8 maja 2015

"New Life" Rozdział 10

Hejcia wszystkim.
Na początek dziękuje za ostatnie komentarze, bardzo mnie one zmobilizowały.
Udało mi się wejść na komputer i zaraz zabieram się za pracę z polskiego, więc jeszcze na szybko wstawiam ten rozdział.
Jeszcze tylko 4 rozdziały i epilog i zakończę przygodę z "New Life", czyli pożegnamy się z B-Joo i Hansolem.
Was zapraszam do czytania, a ja lecę lekcje odrabiać.
Trzymajcie się. :* <3 br="">

**********************************************************************************




**********************************************************************************

Tytuł: "New Life"
Ilość: 10/14
Rodzaj: Slash, AU, Smut
Paring: Luhan x Xero, HanJoo
Fandom: TOPP DOGG, SHINee, EXO
Ilość słów: 601
Raiting: +15
Ostrzeżenia: Raczej żadne.



*LUHAN*
  Patrzyłem jak B-Joo upada, a nowe łzy moczą jego policzki. Nie mogłem w to uwierzyć. Było mi strasznie szkoda chłopaka. On jest taki miły, nie zasłużył na to, co go spotkało. Samemu chciało mi się płakać.
  Spojrzałem na Xero, siedzącego obok mnie i również przerażonego, chyba nawet bardziej ode mnie.
  -Idź do niego – powiedziałem. Jiho spojrzał na mnie pytająco. – Jesteś jego przyjacielem, on cię teraz potrzebuje.
  Kiwnął głową i podszedł do płaczącego chłopaka. Przytulił go, szepcząc coś na ucho.
  Popatrzyłem na Hansola.
  -I, co, dalej zamierzasz go traktować tak jak do tej pory? – spytałam.
  -N-nie wiem.
  -Jak to nie wiesz?
  -Luhan, co z nim teraz będzie?
  -Co masz na myśli?
  -B-Joo nie jest przecież moim bratem. Nie jest synem mojego ojca. On trafi do domu dziecka…
  -O, kurwa… - szepnąłem zszokowany. On miał rację. Skoro teraz żadne z rodziców B-Joo nie żyło, to może trafić on do domu dziecka. Chyba, że… - Jeśli ma jeszcze jakąś rodzinę i ona zgodzi się nim zaopiekować to zabiorą go do nich.
  -Nie mam jakiegokolwiek pojęcia na ten temat.
  -W ostateczności mógłby zostać z tobą i twoim ojcem.
  -Jak to? To w ogóle możliwe? Przecież my nie jesteśmy jego rodziną.
  -Może z krwi nie, ale twój ojciec, jako mąż matki B-Joo może starać się o jego adopcję.
  -Aha.
  -Hansol… Czy gdyby B-Joo u was został zmieniłbyś swoje nastawienie do niego?
  -W tej sytuacji to raczej tak…
  -To dobrze.
  Podszedł do nas Xero, obejmując trzęsącego się chłopaka ramionami.
  -Luhan, trzeba go zabrać do domu – powiedział.
  -Okej.
  -To wy jedźcie, ja zostanę jeszcze w szpitalu. Muszę pogadać z tatą, jak się już obudzi. Macie klucze – podał mi je.
  -Jak będziesz chciał wracać to zadzwoń, przyjadę po ciebie – powiedziałem jeszcze.
  -Dobra.
  Zostawiliśmy Hansola i we trójkę pojechaliśmy do domu Kim’ów.
  B-Joo zaprowadziliśmy do jego pokoju, gdzie prawie siłą musieliśmy kłaść na łóżku. W końcu zmęczony chłopak zasnął.
  Zeszliśmy po cichu na dół do kuchni. Usiedliśmy przy stole nic nie mówiąc. Nie wiedziałem jak mam z nim rozmawiać.
  -Luhan… - odezwał się pierwszy. Spojrzałem na niego pytająco. – Boje się…
  -Czego?
  -O B-Joo. Boję się, że on może sobie coś zrobić…
  -B-Joo jest silny. Poradzi sobie, tylko musi mieć kogoś przy sobie.
  -Nie, ty nie rozumiesz. Nie znasz jego historii, a ja tak. Wiem, co mówię.
  -To mi ja opowiedz. Dla jego dobra. Może wspólnie mu pomożemy.
  -Okej. Bo widzisz, B-Joo był wcześniej męską prostytutką. Ale nie bez powodu. On po prostu chciał zapomnieć. Gdy miał 8 lat razem z ojcem pojechał na weekend w góry. Wszystko było fajnie, aż do pewnego momentu. Nie wiem, co się dokładnie tam stało, bo B-Joo mi tego nie powiedział. Wiem, tyle, że jego ojciec został zamordowany, a Byungjoo wszystko to widział na własne oczy. Po tym się załamał i dlatego zgodził się na ta pracę.
  -To straszne… - szepnąłem. – I on to wszystko wytrzymał… Naprawdę go za to podziwiam…
  -Ale wiesz. Skoro po tamtym wydarzeniu postąpił tak, a nie inaczej, to nie wiadomo co zrobi po śmierci matki. Ona była dla niego najważniejsza.
  -Masz rację. Mam nadzieję, że do tego nie wróci.
  -Nie pozwolę mu na to.
  -Wiem Xero, wiem… - westchnąłem. – Ale my nie będziemy przy nim cały czas. Ty możesz być w szkole blisko niego. Ale u niego w domu to już prawdziwy problem…
  -Hansol. Trzeba go o to poprosić.
  -Masz rację, tylko z tym może być mały kłopot. Ale spróbuję z nim porozmawiać.
  -Okej.
  Chciałem jeszcze coś dodać, ale zrezygnowałem. W obliczu dzisiejszych wydarzeń nie byłoby to na miejscu.
  -To spoko. Ty idź do B-Joo, ja pojadę do Hansola i z nim porozmawiam.
  -Dobrze.
  Rozeszliśmy się w swoje strony.

1 komentarz:

  1. Piękne ;____:
    Proooszę wstaw niedługo next rozdział, już ne mogę się doczekać tego co będzie dalej *.*
    Weny życzę kochany ojczulku
    Ch.

    OdpowiedzUsuń