Przybywam z kolejnym rozdziałem "New Life", który jest strasznie krótki, zważywszy na długość poprzednich.
Ale od razu mówię, że to nie moja wina.
Przez ten cholerny egzamin nie mam czasu na pisanie opowiadań, więc takie są tego rezultaty.
Trochę się obawiam, że przez to wszystko będę musiała zawiesić bloga przynajmniej do końca egzaminów.
Ale to nie jest jeszcze pewne, więc bez bicia :D.
Zapraszam do czytania.
~•~•~•~•~••~•~•~•~•~•~•~•~••~•~•~•~•~•~•~•~••~•~•~•~•~•~•~••~•~•~•~
Tytuł: "New Life"
Ilość: 4/?
Rodzaj: AU, Slash, Smut
Paringi: HanJoo (akurat w tym rozdziale można doczytać się też Luhan x Xero :D)
Fandom: TOPP DOGG, EXO, SHINee, EVOL
Ostrzeżenia: Możliwe jedno, czy dwa przekleństwa
Ilość słów: 1 010
*HANSOL*
Sobota… Mój
ulubiony dzień tygodnia, kiedy mogę sobie wstać, o której mi się podoba i nikt
nie ma nic do gadania. Nie ma szkoły, upierdliwych nauczycieli i bandy
nieogarniętych dzieciaków. A zamiast tego są kluby, imprezy i dziewczyny.
Uwielbiam takie życie.
Niestety akurat
dzisiaj musiałem zachorować. Nienawidzę tego. Cholerny kaszel i katar. I nic ci
z wypadu z chłopakami.
Ledwo udało mi
się wstać z łóżka i przejść do łazienki. Wykonałem poranną toaletę i ubrany w dresy
i T-Shirt, zszedłem na dół do kuchni. Było mi cholernie zimno, więc wróciłem
jeszcze do pokoju i włożyłem na siebie bluzę. No, troszeczkę cieplej. Wychodząc
z pokoju zobaczyłem, że z tego obok wychodzi B-Joo, ale nie sam. Był z nim ten
sam chłopak, co wczoraj. Obaj spojrzeli w moją stronę obojętnie, a następnie
nic nie mówiąc zeszli po schodach. Poszedłem za nimi. W kuchni panowała cisza.
Nikt nic nie mówił i czuć było napiętą atmosferę. Gdy już kończyłem jeść
zadzwonił mój telefon.
-Słucham?
-Cześć Hansol, z
tej strony Luhan – usłyszałem w słuchawce.
-No hej. Co tam?
-Powiedz, że
możesz wyjść – odezwał się błagalnie.
-No nie za bardzo
– powiedziałem zgodnie z prawdą.
-Proszę nie
zostawiaj mnie z nią. Ona chce iść ze mną na „romantyczny” film w kinie… Ja nie
chcę, mam jej dość.
-Sorcia, ale ja
jestem chory. Nie dam rady.
-To do ciebie
wpadnę. Powiem jej, jaka jest sytuacja, że nie chcesz siedzieć sam i zaraz
przyjadę do ciebie.
-Okej. To na
razie.
-Pa.
Rozłączyłem się i
położyłem telefon na stole obok siebie.
Luhan nie
mieszkał daleko, więc już pięć minut później usłyszałem dzwonek do drzwi
wejściowych. Wstałem i poszedłem do przedpokoju. Gdy tylko je otworzyłem
rzuciła się na mnie jakaś osóbka. Śmiejąc się z otwartości chłopaka innych,
również go przytuliłem.
-No hej przylepo.
I jak, udało si się od niej uwolnić?
-Jak widać. Chciała
jechać ze mną, ale udałem troskę, mówiąc, że może się zarazić, więc darowała
sobie.
-To dobrze.
Jesteś głodny?
-Nie, jadłem w
domu.
-Okej. Ale wiesz,
że teraz jesteś moją opiekunką? – zaśmiałem się złowieszczo.
-Ej? Jak już to
opiekunem.
-No niech ci
będzie. To, co robimy?
-Może jakiś filmy
obejrzymy?
-Spoko.
-To w takim razie
chodźmy na górę.
Luhan zdjął buty
i kurtkę, a następnie ruszyliśmy w stronę schodów. Gdy mijaliśmy kuchnię B-Joo
z kolegą właśnie z niej wychodzili, więc spotkanie było nieuniknione. Staliśmy
dwójkami naprzeciwko siebie. Ja patrzyłem na B-Joo, on na mnie. Luhan patrzył
na czerwonowłosego, a on na niego. Dla jakieś osoby pewnie byłaby to dość
śmieszna sytuacja. W końcu pierwszy odezwał się Luhan.
-Jiho? – zapytał
z niedowierzaniem.
Więc tak ten
chłopak ma na imię. Ciekawe skąd Luhan go zna.
-Luhan –
stwierdził tamten. – Dawno się nie widzieliśmy, co? Tylko codziennie w szkole.
-N-nie. Co ty tu
robisz?
-Jestem u
przyjaciela – odpowiedział, wskazując na B-Joo. – A ty?
-Ja również –
spojrzał przelotnie w moim kierunku. – Hansol, możemy już iść?
Po usłyszeniu
tego pytania na twarzy Jiho pojawił się triumfalny uśmieszek.
-Jasne.
Przeszliśmy do
mojego pokoju i tam postanowiłem zapytać, o co tutaj chodziło.
-Ty znasz tego
chłopaka? – zacząłem od najprostszego pytania.
-Ta, chodzi do
nas do szkoły, jest o rok młodszy. Nazywa się Shin Ji Ho, ale wszyscy mówią na
niego Xero. A kto to był ten drugi? Gdzieś już go chyba widziałem…
-To Byungjoo
inaczej B-Joo, syn mojej macochy i najwyraźniej nowy przyjaciel tego całego
Xero.
B-Joo też chodzi do tej samej szkoły, co my.
-Wpadłem na niego
pierwszego dnia. I nie mówiłeś, że masz przybranego brata…
-Bo obaj nie
chcieliśmy, żeby w szkole o tym wiedzieli. Jakoś za sobą nie przepadamy. A o co
dokładnie chodzi z Xero?
-Rok temu
chodziliśmy ze sobą, ale musiałem z nim zerwać, bo rodzice kazali mi umawiać
się z Say. On mnie za to znienawidził, chociaż próbowałem z nim o tym
porozmawiać i jakoś wytłumaczyć, ale jak widzisz nic to nie dało… - powiedział
smutnym głosem.
-Ty go nadal
kochasz, prawda? – zapytałem. Nie przejąłem się tym, że mój przyjaciel okazał
się gejem. Nie przeszkadzało mi to, dopóki nie zacząłby tego, co B-Joo.
-I właśnie w tym
problem, że tak. Musze udawać, że jestem szczęśliwy z Soohee, gdy tak naprawdę
chcę być z kimś innym… To jest niesprawiedliwe.
-A nie możesz
sprzeciwić się rodzicom?
-Niby jak?
-No nie wiem… Na
przykład: powiedzieć im, że nie chcesz spotykać się z Say, bo kochasz kogoś
innego?
-Ta, a potem, jak
dowiedzą się, że tą osoba jest chłopak to mnie z domu wyrzucą. Bardzo dobry ten
plan, nie powiem…
-A masz lepszy?
-No, nie. A poza
tym, to i tak już nie ma sensu. Xero mnie nienawidzi, więc nie ma, co nad tym
ubolewać.
-Tego nie wiesz
na pewno. Może on tylko ukrywa swoje prawdziwe uczucia pod maską kpiny i
nienawiści, co? Nigdy nic nie wiadomo.
*XERO*
B-Joo zaprowadził
mnie do swojego pokoju. Usiadłem na łóżku.
-Już wiem skąd
kojarzyłem Hansola. To nowy kumpel Minho. Widywałem go w szkole…
-Kto to jest
Minho? – zapytał B-Joo.
-Kapitan szkolnej
drużyny. Do jego paczki należy 8 osób: J-Da, Say, Luhan, Sehun, Jonghyun, Doojoon,
Taemin i Key. Teraz z Hansolem będzie 9. To najpopularniejsze i najbogatsze
dzieciaki w szkole. Na przykład: Taemin to syn dyrektora.
-No czaję. Ale
skoro Luhan do nich należy, to skąd ty go znasz? Przecież się z nimi nie
przyjaźnisz.
-Rok temu z nim
chodziłem.
-Chodziłeś z nim?
I co się stało?
-Zerwał ze mną,
bo rodzice kazali mu zacząć chodzić z córką ich kolegi, Say…
-I on się na to
zgodził?
-Zgodził.
-Ale, dlaczego?
Przecież skoro chodził z tobą to jest homo, a nie hetero.
-Bo to taki
pierdolony aniołek. Nie sprzeciwi się rodzicom. Dla niego to jest
najważniejsze.
-Nieźle. A może
on dalej cię kocha, co?
-Nie wygłupiaj
się. On kocha tylko siebie, swoich staruszków i ich pieniądze. Nic więcej.
-Ale skoro z tobą
chodził, to musiał, choć trochę cię kochać.
-Gdyby mnie
kochał, nie zerwałby ze mną tylko, dlatego, że rodzice kazali mu chodzić z
jakąś pustą i rozpieszczoną panną.
-No, dobra. Ty go
jeszcze kochasz – bardziej stwierdził fakt, niż zapytał.
-Nawet, jeśli, to
nie ma żadnego znaczenia. Już nie. Nie dla mnie.
Zostawiliśmy ten
temat i zaczęliśmy grać na X-Box’ie (nie wiem czy dobrze to napisałam).

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz