:)

:)

wtorek, 24 marca 2015

"New Life" Rozdział 4


Hejka.
Przybywam z kolejnym rozdziałem "New Life", który jest strasznie krótki, zważywszy na długość poprzednich.
Ale od razu mówię, że to nie moja wina.
Przez ten cholerny egzamin nie mam czasu na pisanie opowiadań, więc takie są tego rezultaty.
Trochę się obawiam, że przez to wszystko będę musiała zawiesić bloga przynajmniej do końca egzaminów.
Ale to nie jest jeszcze pewne, więc bez bicia :D.
Zapraszam do czytania.
~•~•~•~•~••~•~•~•~•~•~•~•~••~•~•~•~•~•~•~•~••~•~•~•~•~•~•~••~•~•~•~




Tytuł: "New Life"
Ilość: 4/?
Rodzaj: AU, Slash, Smut
Paringi: HanJoo (akurat w tym rozdziale można doczytać się też Luhan x Xero :D)
Fandom: TOPP DOGG, EXO, SHINee, EVOL
Ostrzeżenia: Możliwe jedno, czy dwa przekleństwa (cud chyba jakiś...)
Ilość słów: 1 010




*HANSOL*
  Sobota… Mój ulubiony dzień tygodnia, kiedy mogę sobie wstać, o której mi się podoba i nikt nie ma nic do gadania. Nie ma szkoły, upierdliwych nauczycieli i bandy nieogarniętych dzieciaków. A zamiast tego są kluby, imprezy i dziewczyny. Uwielbiam takie życie.
  Niestety akurat dzisiaj musiałem zachorować. Nienawidzę tego. Cholerny kaszel i katar. I nic ci z wypadu z chłopakami.
  Ledwo udało mi się wstać z łóżka i przejść do łazienki. Wykonałem poranną toaletę i ubrany w dresy i T-Shirt, zszedłem na dół do kuchni. Było mi cholernie zimno, więc wróciłem jeszcze do pokoju i włożyłem na siebie bluzę. No, troszeczkę cieplej. Wychodząc z pokoju zobaczyłem, że z tego obok wychodzi B-Joo, ale nie sam. Był z nim ten sam chłopak, co wczoraj. Obaj spojrzeli w moją stronę obojętnie, a następnie nic nie mówiąc zeszli po schodach. Poszedłem za nimi. W kuchni panowała cisza. Nikt nic nie mówił i czuć było napiętą atmosferę. Gdy już kończyłem jeść zadzwonił mój telefon.
  -Słucham?
  -Cześć Hansol, z tej strony Luhan – usłyszałem w słuchawce.
  -No hej. Co tam?
  -Powiedz, że możesz wyjść – odezwał się błagalnie.
  -No nie za bardzo – powiedziałem zgodnie z prawdą.
  -Proszę nie zostawiaj mnie z nią. Ona chce iść ze mną na „romantyczny” film w kinie… Ja nie chcę, mam jej dość.
  -Sorcia, ale ja jestem chory. Nie dam rady.
  -To do ciebie wpadnę. Powiem jej, jaka jest sytuacja, że nie chcesz siedzieć sam i zaraz przyjadę do ciebie.
  -Okej. To na razie.
  -Pa.
  Rozłączyłem się i położyłem telefon na stole obok siebie.
  Luhan nie mieszkał daleko, więc już pięć minut później usłyszałem dzwonek do drzwi wejściowych. Wstałem i poszedłem do przedpokoju. Gdy tylko je otworzyłem rzuciła się na mnie jakaś osóbka. Śmiejąc się z otwartości chłopaka innych, również go przytuliłem.
  -No hej przylepo. I jak, udało si się od niej uwolnić?
  -Jak widać. Chciała jechać ze mną, ale udałem troskę, mówiąc, że może się zarazić, więc darowała sobie.
  -To dobrze. Jesteś głodny?
  -Nie, jadłem w domu.
  -Okej. Ale wiesz, że teraz jesteś moją opiekunką? – zaśmiałem się złowieszczo.
  -Ej? Jak już to opiekunem.
  -No niech ci będzie. To, co robimy?
  -Może jakiś filmy obejrzymy?
  -Spoko.
  -To w takim razie chodźmy na górę.
  Luhan zdjął buty i kurtkę, a następnie ruszyliśmy w stronę schodów. Gdy mijaliśmy kuchnię B-Joo z kolegą właśnie z niej wychodzili, więc spotkanie było nieuniknione. Staliśmy dwójkami naprzeciwko siebie. Ja patrzyłem na B-Joo, on na mnie. Luhan patrzył na czerwonowłosego, a on na niego. Dla jakieś osoby pewnie byłaby to dość śmieszna sytuacja. W końcu pierwszy odezwał się Luhan.
  -Jiho? – zapytał z niedowierzaniem.
  Więc tak ten chłopak ma na imię. Ciekawe skąd Luhan go zna.
  -Luhan – stwierdził tamten. – Dawno się nie widzieliśmy, co? Tylko codziennie w szkole.
  -N-nie. Co ty tu robisz?
  -Jestem u przyjaciela – odpowiedział, wskazując na B-Joo. – A ty?
  -Ja również – spojrzał przelotnie w moim kierunku. – Hansol, możemy już iść?
  Po usłyszeniu tego pytania na twarzy Jiho pojawił się triumfalny uśmieszek.
  -Jasne.
  Przeszliśmy do mojego pokoju i tam postanowiłem zapytać, o co tutaj chodziło.
  -Ty znasz tego chłopaka? – zacząłem od najprostszego pytania.
  -Ta, chodzi do nas do szkoły, jest o rok młodszy. Nazywa się Shin Ji Ho, ale wszyscy mówią na niego Xero. A kto to był ten drugi? Gdzieś już go chyba widziałem…
  -To Byungjoo inaczej B-Joo, syn mojej macochy i najwyraźniej nowy przyjaciel tego całego Xero.
B-Joo też chodzi do tej samej szkoły, co my.
  -Wpadłem na niego pierwszego dnia. I nie mówiłeś, że masz przybranego brata…
  -Bo obaj nie chcieliśmy, żeby w szkole o tym wiedzieli. Jakoś za sobą nie przepadamy. A o co dokładnie chodzi z Xero?
  -Rok temu chodziliśmy ze sobą, ale musiałem z nim zerwać, bo rodzice kazali mi umawiać się z Say. On mnie za to znienawidził, chociaż próbowałem z nim o tym porozmawiać i jakoś wytłumaczyć, ale jak widzisz nic to nie dało… - powiedział smutnym głosem.
  -Ty go nadal kochasz, prawda? – zapytałem. Nie przejąłem się tym, że mój przyjaciel okazał się gejem. Nie przeszkadzało mi to, dopóki nie zacząłby tego, co B-Joo.
  -I właśnie w tym problem, że tak. Musze udawać, że jestem szczęśliwy z Soohee, gdy tak naprawdę chcę być z kimś innym… To jest niesprawiedliwe.
  -A nie możesz sprzeciwić się rodzicom?
  -Niby jak?
  -No nie wiem… Na przykład: powiedzieć im, że nie chcesz spotykać się z Say, bo kochasz kogoś innego?
  -Ta, a potem, jak dowiedzą się, że tą osoba jest chłopak to mnie z domu wyrzucą. Bardzo dobry ten plan, nie powiem…
  -A masz lepszy?
  -No, nie. A poza tym, to i tak już nie ma sensu. Xero mnie nienawidzi, więc nie ma, co nad tym ubolewać.
  -Tego nie wiesz na pewno. Może on tylko ukrywa swoje prawdziwe uczucia pod maską kpiny i nienawiści, co? Nigdy nic nie wiadomo.
*XERO*
  B-Joo zaprowadził mnie do swojego pokoju. Usiadłem na łóżku.
  -Już wiem skąd kojarzyłem Hansola. To nowy kumpel Minho. Widywałem go w szkole…
  -Kto to jest Minho? – zapytał B-Joo.
  -Kapitan szkolnej drużyny. Do jego paczki należy 8 osób: J-Da, Say, Luhan, Sehun, Jonghyun, Doojoon, Taemin i Key. Teraz z Hansolem będzie 9. To najpopularniejsze i najbogatsze dzieciaki w szkole. Na przykład: Taemin to syn dyrektora.
  -No czaję. Ale skoro Luhan do nich należy, to skąd ty go znasz? Przecież się z nimi nie przyjaźnisz.
  -Rok temu z nim chodziłem.
  -Chodziłeś z nim? I co się stało?
  -Zerwał ze mną, bo rodzice kazali mu zacząć chodzić z córką ich kolegi, Say…
  -I on się na to zgodził?
  -Zgodził.
  -Ale, dlaczego? Przecież skoro chodził z tobą to jest homo, a nie hetero.
  -Bo to taki pierdolony aniołek. Nie sprzeciwi się rodzicom. Dla niego to jest najważniejsze.
  -Nieźle. A może on dalej cię kocha, co?
  -Nie wygłupiaj się. On kocha tylko siebie, swoich staruszków i ich pieniądze. Nic więcej.
  -Ale skoro z tobą chodził, to musiał, choć trochę cię kochać.
  -Gdyby mnie kochał, nie zerwałby ze mną tylko, dlatego, że rodzice kazali mu chodzić z jakąś pustą i rozpieszczoną panną.
  -No, dobra. Ty go jeszcze kochasz – bardziej stwierdził fakt, niż zapytał.
  -Nawet, jeśli, to nie ma żadnego znaczenia. Już nie. Nie dla mnie.
  Zostawiliśmy ten temat i zaczęliśmy grać na X-Box’ie (nie wiem czy dobrze to napisałam).

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz