Witam po mojej jakże dłuuugiej nieobecności (tylko 2 dni).
Na jakże miłem życzenie mojej przyjaciółki, która zagroziłam mi, że jak nie wstawię kolejnego rozdziału to się na mnie obrazi, więc go wstawiam.
Przewiduję, iż następny rozdział pojawi się gdzieś tak za tydzień.
Zapraszam do czytania.
***********************************************************************************
********************************************************************************
Tytuł: "New Life"
Ilość: 6/?
Rodzaj: AU, Slash, Trochę fluff
Paring: HanJoo, JongKey, 2Min, Luhan x Xero
Fandom: TOPP DOGG, SHINee, EXO, EVOL
Ilość słów: 790
Ostrzeżenia: Przekleństwa.
*HANSOL*
Obudziłem się ze
strasznym bólem głowy, ale przynajmniej we własnym łóżku. No i chyba wszystko
pamiętam. Przypominam sobie, że Minho oznajmił nam, że chodzi z Taeminem,
wkurzoną Yeonju, potem wróciliśmy do zabawy, następnie moje zauważenie braku
Luhana, i to, że poszedłem go szukać…
O kurwa…
Znalazłem go przecież w pokoju B-Joo. Czy
oni się przespali? Jeszcze bardziej wytężyłem pamięć i odetchnąłem z ulgą.
Będę musiał
spytać się Luhana skąd wziął się w pokoju B-Joo.
Postanowiłem iść
i sprawdzić, czy mój przyjaciel jeszcze tam jest.
*B-JOO*
Wstałem i ze
zdziwieniem zauważyłem, że na łóżku obok mnie śpi ktoś jeszcze. A no tak,
Luhan.
-Hyung, wstawaj –
powiedziałem lekko potrząsając jego ramieniem. A ten po prostu odwrócił się na
drugi bok i dalej spał. – Luhan, Xero przyszedł i właśnie się rozbiera –
powiedziałem mu do ucha, a starszy natychmiast poderwał się z łóżka i zaczął
rozglądać.
-Gdzie? – zapytał
nieprzytomnym i zaspanym głosem.
Wybuchłem głośnym
śmiechem.
-Ja tylko
żartowałem. Nie mogłem cię obudzić, więc musiałem coś wymyślić. Na początku
pomyślałem, żeby wylać ci na twarz szklankę zimnej wody, ale wtedy zalałbym
również swoje łóżko, więc wykorzystałem inną taktykę – wyjaśniłem mu, dalej się
śmiejąc.
-Phy, wredny
jesteś, wiesz?
-Wiem, wiem. Taki
już mój urok – odpowiedziałem, uśmiechając się do niego niewinnie.
-Haha, niezły
żart – zaśmiał się sarkastycznie. – Ja już się zmywam, nie chcę ci się
narzucać.
-Ej nie, możesz
zostać. Wcale mi się nie narzucasz. Fajnie się z tobą rozmawia. A poza tym i
tak nie wypuszczę cię głodnego.
-Śniadanie o 12?
-Szczegóły...
-No dobra, nie
będę się z tobą kłócił…
-To dobrze.
Idziemy coś zjeść – oznajmiłem stanowczo.
-Jakiś ty pewny
siebie – mruknął.
-Zdarza się.
Chcesz może jakieś ciuchy na zmianę? – zapytałem, przypominając sobie, że obaj
zasnęliśmy w ubraniach. Ja się już przebrałem, ale Luhan może czuć się nie
komfortowo. – Jesteśmy podobnej budowy, więc pewnie będą na ciebie pasować.
-Okej –
powiedział.
-Weź sobie coś z
garderoby – wskazałem na drzwi prowadzące do pomieszczenia.
-Spoko. Dzięki
B-Joo – chłopak uśmiechnął się z wdzięcznością i ruszył w stronę drzwi.
Zatrzymał się z ręką na klamce i z powrotem odwrócił się do mnie. – Dobrze, że
w nocy wziąłeś kołdrę, bo byśmy zmarzli.
-Ale ja tego nie
zrobiłem – zaprzeczyłem zdziwiony. – Myślałem, że TY to zrobiłeś.
-To nie byłem ja.
-To, kto?
-Nie mam
zielonego pojęcia, ale chwała mu za to.
Luhan wszedł do
środka, a ja z powrotem usiadłem na łóżku, czekając na niego. W międzyczasie
zastanawiałem się, kto mógł być w nocy w moim pokoju. Z rozmyślań wyrwał mnie
odgłos otwieranych drzwi. Spojrzałem w stronę garderoby, ale te nadal były
zamknięte. Przeniosłem wzrok na drzwi wejściowe, które jak się okazało były
otwarte. Stał w nich Hansol, rozglądając się jakby kogoś lub czegoś szukał.
Wyglądał strasznie. Włosy sterczące na wszystkie strony, rozmazany eyeliner,
wymięte ubrania. Do tego był strasznie blady, przez co bardziej przypominał
kościotrupa, a nie normalnego człowieka. Gdy jego wzrok zatrzymał się na mnie,
na jego twarzy pojawił się grymas niezadowolenia o obrzydzenia. Spuściłem wzrok
na podłogę, nie chcąc na to patrzeć. Nie mogłem tego znieść. Czułem się jakbym
był winny temu, że żyję.
-Szukasz czegoś?
– zapytałem zimno.
-Ta. Jest jeszcze
Luhan?
-Luhan? Skąd
pomysł, że on może być u mnie? Przecież to twój przyjaciel…
-Po prostu wiem,
że u ciebie był. Ostatni raz się pytam i radze, co odpowiedzieć dziwko. Jest
Luhan?
Z bólem
przymknąłem oczy słysząc jak się do mnie zwrócił.
-Jest, a teraz
wypad. Jak się ubierze, to wyślę go do ciebie. Nie życzę sobie twojej obecności
w moim pokoju.
-O, naprawdę? A
ja myślałem, że dziwki uwielbiają towarzystwo każdego.
-To się
pomyliłeś, a teraz wyjazd – wstałem szybko i nie dając mu szansy odpowiedzi
zatrzasnąłem mu drzwi tuż przed twarzą.
W tym momencie z
garderoby wyszedł przebrany już Luhan. Miałem rację, że moje ciuchy będą na
niego pasować.
-To był Hansol?
-Tak, był.
-Dlaczego on się
tak do ciebie zwracał?
-Tak, czyli jak?
-B-Joo nie udawaj
głupiego… - westchnął.
-Nie udaję.
-Dlaczego Hansol
mówił na ciebie per „dziwka”?
-Nie odpuścisz,
prawda? – zapytałem zrezygnowany. Chińczyk pokręcił głową. – To długa historia,
ale w skrócie wygląda to tak, że Hansol dowiedział się o moim poprzednim życiu
towarzyskim i teraz nie daje mi spokoju…
-Byłeś
prostytutką? – zapytał Luhan z niedowierzeniem.
-Tak, byłem.
-Ale już nie
jesteś, co nie?
-Nie.
-Skoro tak, to
Hansol nie ma prawa cię tak upokarzać.
-Oj tam…
-Nie żadne „oj
tam”… Już ja mu przemówię do rozumu… - powiedział pod nosem, ale i tak go
usłyszałem. Zarwałem się z łóżka, na którym usiadłem po zamknięciu drzwi przed Hansolem.
Niestety zanim zdążyłem go powstrzymać, chłopak już zmierzał w stronę drugiego
pokoju. Wkurzony, trzeba dodać. – KIM HAN SOL! MAMY DO POGADANIA!
-Luhan nie!
Kurwa, stój do cholery!
Ten mnie nie
słuchał i jak gdyby nigdy nic wszedł do pokoju chłopaka, trzaskając na dodatek
drzwiami,
Cholera, no to mam przejebane…



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz