:)

:)

czwartek, 9 kwietnia 2015

"New Life" Rozdział 6

Hejka wszystkim.
Witam po mojej jakże dłuuugiej nieobecności (tylko 2 dni).
Na jakże miłem życzenie mojej przyjaciółki, która zagroziłam mi, że jak nie wstawię kolejnego rozdziału to się na mnie obrazi, więc go wstawiam.
Przewiduję, iż następny rozdział pojawi się gdzieś tak za tydzień.
Zapraszam do czytania.

***********************************************************************************












********************************************************************************

Tytuł: "New Life"
Ilość: 6/?
Rodzaj: AU, Slash, Trochę fluff
Paring: HanJoo, JongKey, 2Min, Luhan x Xero
Fandom: TOPP DOGG, SHINee, EXO, EVOL
Ilość słów: 790
Ostrzeżenia: Przekleństwa.



*HANSOL*
  Obudziłem się ze strasznym bólem głowy, ale przynajmniej we własnym łóżku. No i chyba wszystko pamiętam. Przypominam sobie, że Minho oznajmił nam, że chodzi z Taeminem, wkurzoną Yeonju, potem wróciliśmy do zabawy, następnie moje zauważenie braku Luhana, i to, że poszedłem go szukać…
  O kurwa…
  Znalazłem go przecież w pokoju B-Joo. Czy oni się przespali? Jeszcze bardziej wytężyłem pamięć i odetchnąłem z ulgą.
  Będę musiał spytać się Luhana skąd wziął się w pokoju B-Joo.
  Postanowiłem iść i sprawdzić, czy mój przyjaciel jeszcze tam jest.
*B-JOO*
  Wstałem i ze zdziwieniem zauważyłem, że na łóżku obok mnie śpi ktoś jeszcze. A no tak, Luhan.
  -Hyung, wstawaj – powiedziałem lekko potrząsając jego ramieniem. A ten po prostu odwrócił się na drugi bok i dalej spał. – Luhan, Xero przyszedł i właśnie się rozbiera – powiedziałem mu do ucha, a starszy natychmiast poderwał się z łóżka i zaczął rozglądać.
  -Gdzie? – zapytał nieprzytomnym i zaspanym głosem.
  Wybuchłem głośnym śmiechem.
  -Ja tylko żartowałem. Nie mogłem cię obudzić, więc musiałem coś wymyślić. Na początku pomyślałem, żeby wylać ci na twarz szklankę zimnej wody, ale wtedy zalałbym również swoje łóżko, więc wykorzystałem inną taktykę – wyjaśniłem mu, dalej się śmiejąc.
  -Phy, wredny jesteś, wiesz?
  -Wiem, wiem. Taki już mój urok – odpowiedziałem, uśmiechając się do niego niewinnie.
  -Haha, niezły żart – zaśmiał się sarkastycznie. – Ja już się zmywam, nie chcę ci się narzucać.
  -Ej nie, możesz zostać. Wcale mi się nie narzucasz. Fajnie się z tobą rozmawia. A poza tym i tak nie wypuszczę cię głodnego.
  -Śniadanie o 12?
  -Szczegóły...
  -No dobra, nie będę się z tobą kłócił…
  -To dobrze. Idziemy coś zjeść – oznajmiłem stanowczo.
  -Jakiś ty pewny siebie – mruknął.
  -Zdarza się. Chcesz może jakieś ciuchy na zmianę? – zapytałem, przypominając sobie, że obaj zasnęliśmy w ubraniach. Ja się już przebrałem, ale Luhan może czuć się nie komfortowo. – Jesteśmy podobnej budowy, więc pewnie będą na ciebie pasować.
  -Okej – powiedział.
  -Weź sobie coś z garderoby – wskazałem na drzwi prowadzące do pomieszczenia.
  -Spoko. Dzięki B-Joo – chłopak uśmiechnął się z wdzięcznością i ruszył w stronę drzwi. Zatrzymał się z ręką na klamce i z powrotem odwrócił się do mnie. – Dobrze, że w nocy wziąłeś kołdrę, bo byśmy zmarzli.
  -Ale ja tego nie zrobiłem – zaprzeczyłem zdziwiony. – Myślałem, że TY to zrobiłeś.
  -To nie byłem ja.
  -To, kto?
  -Nie mam zielonego pojęcia, ale chwała mu za to.
  Luhan wszedł do środka, a ja z powrotem usiadłem na łóżku, czekając na niego. W międzyczasie zastanawiałem się, kto mógł być w nocy w moim pokoju. Z rozmyślań wyrwał mnie odgłos otwieranych drzwi. Spojrzałem w stronę garderoby, ale te nadal były zamknięte. Przeniosłem wzrok na drzwi wejściowe, które jak się okazało były otwarte. Stał w nich Hansol, rozglądając się jakby kogoś lub czegoś szukał. Wyglądał strasznie. Włosy sterczące na wszystkie strony, rozmazany eyeliner, wymięte ubrania. Do tego był strasznie blady, przez co bardziej przypominał kościotrupa, a nie normalnego człowieka. Gdy jego wzrok zatrzymał się na mnie, na jego twarzy pojawił się grymas niezadowolenia o obrzydzenia. Spuściłem wzrok na podłogę, nie chcąc na to patrzeć. Nie mogłem tego znieść. Czułem się jakbym był winny temu, że żyję.
  -Szukasz czegoś? – zapytałem zimno.
  -Ta. Jest jeszcze Luhan?
  -Luhan? Skąd pomysł, że on może być u mnie? Przecież to twój przyjaciel…
  -Po prostu wiem, że u ciebie był. Ostatni raz się pytam i radze, co odpowiedzieć dziwko. Jest Luhan?
  Z bólem przymknąłem oczy słysząc jak się do mnie zwrócił.
  -Jest, a teraz wypad. Jak się ubierze, to wyślę go do ciebie. Nie życzę sobie twojej obecności w moim pokoju.
  -O, naprawdę? A ja myślałem, że dziwki uwielbiają towarzystwo każdego.
  -To się pomyliłeś, a teraz wyjazd – wstałem szybko i nie dając mu szansy odpowiedzi zatrzasnąłem mu drzwi tuż przed twarzą.
  W tym momencie z garderoby wyszedł przebrany już Luhan. Miałem rację, że moje ciuchy będą na niego pasować.
  -To był Hansol?
  -Tak, był.
  -Dlaczego on się tak do ciebie zwracał?
  -Tak, czyli jak?
  -B-Joo nie udawaj głupiego… - westchnął.
  -Nie udaję.
  -Dlaczego Hansol mówił na ciebie per „dziwka”?
  -Nie odpuścisz, prawda? – zapytałem zrezygnowany. Chińczyk pokręcił głową. – To długa historia, ale w skrócie wygląda to tak, że Hansol dowiedział się o moim poprzednim życiu towarzyskim i teraz nie daje mi spokoju…
  -Byłeś prostytutką? – zapytał Luhan z niedowierzeniem.
  -Tak, byłem.
  -Ale już nie jesteś, co nie?
  -Nie.
  -Skoro tak, to Hansol nie ma prawa cię tak upokarzać.
  -Oj tam…
  -Nie żadne „oj tam”… Już ja mu przemówię do rozumu… - powiedział pod nosem, ale i tak go usłyszałem. Zarwałem się z łóżka, na którym usiadłem po zamknięciu drzwi przed Hansolem. Niestety zanim zdążyłem go powstrzymać, chłopak już zmierzał w stronę drugiego pokoju. Wkurzony, trzeba dodać. – KIM HAN SOL! MAMY DO POGADANIA!
  -Luhan nie! Kurwa, stój do cholery!
  Ten mnie nie słuchał i jak gdyby nigdy nic wszedł do pokoju chłopaka, trzaskając na dodatek drzwiami,
  Cholera, no to mam przejebane…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz