:)

:)

wtorek, 7 kwietnia 2015

"Spotkanie"

Hejka.
Wiem, że już prawie po świętach, ale chciałam coś dodać, więc tak oto powracam z tym one-shot'em.
Możliwe, że pod koniec tego tygodnia (gdzieś tak sobota lub niedziela) pojawi się kolejny rozdział "New Life".
Zapraszam was do czytania i komentowania. :*

*****************************************************************************



***********************************************************************************



Tytuł: "Spotkanie"
Ilość: One-Shot
Paring: ZiKwon, Sungmin x Taewoon
Fandom: Block B, SPEED
Rodzaj: Fluff
Ilość słów: 2 657
Ostrzeżenia: nieliczne przekleństwa

 Całe Block B siedziało w salonie przed telewizorem, oglądając przyniesiony przez U-Kwona film, który zainteresował wszystkich... No prawie. Jedynie lider leżał na kanapie i ze znudzeniem spoglądał na ekran. W ogóle nie interesowało go to, co się tam działo. Już prawie usypiał, gdy zadzwonił jego telefon. Odebrał, każąc chłopakom ściszyć trochę film.
 -Halo?
 -Czy ty nigdy nie patrzysz, kto do ciebie dzwoni? - w słuchawce odezwał się bardzo dobrze mu znany, chociaż tak dawno przez niego słyszany głos.
 -Jiseok! - wykrzyknął ucieszony.
 -Ej, ej... Spokojnie, bo mi bębenki w uszach pękną - zaśmiał się jego brat.
 -No, co stęskniłem się za moim starszym braciszkiem - powiedział urażony.
 -Hehe, domyślam się. Ja za tobą też - powiedział, dalej ze śmiechem.
 -No, jak tak u ciebie? - zapytał Zico.
 -Spoko. Nie narzekam - odpowiedział. - A u ciebie?
 -Też okej. Właśnie siedzę i oglądam jakiś nudny film, przytargany przez jednego z tych idiotów.
 -Ej, ja ci dam idiotę! Młodszy jesteś - odezwał się U-Kwon i rzucił w niego poduszką.
 -Hehe zachichotał Taewoon. - Słyszę, że nie nudzi wam się tam.
 -No raczej nie. Z nimi nigdy nie ma nudy.
 -Domyślam się...
 -A jak u was?
 -Spoko. Też wariatkowo, ale da się wytrzymać. Przyzwyczaiłem się do tego.
 -No, jako liderzy powinniśmy. A tak w ogóle, to, po co dzwonisz?
 -A, zapomniałbym. Zorganizowałem spotkanie.
 -Spotkanie? Jakie spotkanie? - Zico nie ogarniał zbytnio, o co mu chodzi.
 -Jak to, jakie? Nasze - odpowiedział, ale ten dalej był lekko zdezorientowany.
 -Nasze? Że twoje i moje?
 -Nie, matołku. Zespołów.
 -Serio? SPEDD i Block B w jednym pomieszczeniu. Wątpię, że po ostatnim menadżerzy się na to zgodzą - wyraził swoją opinię Jiho.
 -Już z nimi gadałem. Zgodzili się. Ale pod jednym warunkiem. Mamy pilnować tych dzieciaków, żeby nie było tak jak poprzednio, bo inaczej już w ogóle nam nie pozwolą - wyjaśnił Taewoon.
 -Hymm... Może być ciekawie.
 -No to spytaj chłopaków, co oni na to i jak się zgodzą, to jutro się spotkamy.
 -Okej - na chwilę odłożył telefon i zwrócił się do tej bandy wariatów: - Ej, chłopaki, mam dla was propozycję.
 -Wal - powiedział najstarszy, Taeil.
 -Rozmawiam właśnie z Jiseokiem-hyungiem i on powiedział, że gadał ze swoim menadżerem i oni zgodzili się na spotkanie naszych zespołów. Co wy na to, żeby jutro spotkać się z chłopakami ze SPEED?
 -A będzie Sungmin? - spytał od razu U-Kwon. Po naszym ostatnim spotkaniu ta dwójka bardzo się ze sobą zaprzyjaźniła. Zico było o ten fakt zazdrosny, ale tolerował wybór starszego.
 Przyłożył telefon z powrotem do ucha.
 -U-Kwon pyta się, czy będzie Sungmin.
 -No będzie, będzie. Trochę trudno o jego nieobecność, skoro jest w zespole - Jiho włączył na głośnik, tak, żeby U-Kwon słyszał i on nie musiał powtarzać.
 -No to ja się zgadzam! - wykrzyknął ucieszony. - A wy chłopaki?
 -Jasne, że tak! - odpowiedzieli zgodnie chórem.
 -No, to do jutra - odpowiedział Jiseok.
 -Do jutra! - wykrzyknęli chłopcy i Zico rozłączył się.
 -Czekaj, a gdzie mamy się w ogóle spotkać?
 -Cholera, zapomniałem o tym - mruknął Zico i wybrał numer brata. Po chwili Taewoon odebrał.
 -No?
 -Jiseok, a gdzie się spotkamy?
 -Tak ja wtedy, pasuje wam.
 -No okej. Dobra, to na razie.
 -No narka.
 -Spotykamy się tak jak wtedy. U nich w dormie. Postarajcie się tym razem niczego nie rozwalić, bo to nasza ostatnia szansa.
 -Spoko - odpowiedział Taeil. - A teraz spać - zarządził na koniec.
 -Ej nieeee - jęknęli wszyscy poza Jiho. - Zico, powiedz coś, w końcu to ty jesteś liderem.
 -Nie, Taeil ma rację. Jeśli chcecie jutro być wyspani i nie umierać na spotkaniu, to trzeba iść już do łóżek.
 -Ale jest dopiero 22 - jęknął Kyung.
 -I, co z tego? Znając was to nawet idąc teraz zaśniecie dopiero, o 24, więc nie kłócić się i wyjazd z stąd - zarządził lider i sam poszedł do łazienki pod prysznic, a następnie do pokoju, który dzielił z U-Kwonem. Chłopak siedział na swoim łóżku i sms'ował zapewne z Sungminem o tym, co będą robić jutro jak już się spotkają. Ale dla upewnienia się spytał:
 -Z, kim tak zawzięcie piszesz, hyung?
 -Z Sungminem.
 -Spoko. Jakby, co to łazienka jest już wolna.
 -Okej.
 Chłopak wstał i poszedł do łazienki.
 Zico położył się i rozmyślał, co ma robić. Jutro spotka się z bratem, więc może przynajmniej trochę odpocznie. Z tą myślą zasnął.
 U-Kwon po umyciu się i przebraniu wyszedł z łazienki i od razu zobaczył, że Zico zasnął nie przykrywając się kołdrą. Wiedział, że ten rozmyślając o wszystkim zawsze zapomina o tej czynności. Westchnął i podszedł do łóżka młodszego i sam go okrył. Będąc już w swoim łóżku wyszeptał:
 -Dobranoc.
 Nawet nie spodziewał się odpowiedzi ze strony chłopaka. Po chwili również i on zasnął.
    *Następnego dnia*
 Chłopcy wstali, a raczej zostali zbudzeni przez Zico o godzinie 9. O 11 mieli być w dormie SPEED, więc lider uznał, że w dwie godziny powinni się wyrobić. O 10.30 cała siódemka zebrała się przy wyjściu, a następnie wsiedli do wana i ruszyli w drogę.
 Dormy obu zespołów nie leżały daleko od siebie, więc już po 20 minutach byli na miejscu.
 Wygramolili się z samochodu, ale Taeil to nie byłby on, gdyby się nie potknął i nie wywalił. Lecąc popchnął, U-Kwona, który wylądował na Zico. Ten amortyzując upadek objął go ramionami i w takiej pozycji chłopaki upadli na trawę.
 -Przepraszam dongsaeng, ale to ta fajtłapa mnie popchnęła. Nic ci nie jest? - spytał troskliwie starszy.
 -Nie, wszystko okej, hyung. A tobie nic?
 -Zważywszy na to, iż robiłeś za mój amortyzator, to raczej nic mi nie jest.
 -Ciszę się, że mogłem pomóc, ale czy mógłbyś już ze mnie zejść? - zapytał Zico, lekko skrępowany ich pozycją.
 -Byłbym w stanie to zrobić, gdybyś mnie nie obejmował - zaśmiał się starszy.
 -A, no tak, przepraszam - powiedział Zico, puszczając go i wstając.
 -Chodźmy - powiedział Jaehyo, gdy obaj już stali.
 Całą bandą podeszli do drzwi i Zico, jako iż jest liderem, zapukał. Po chwili drzwi się otworzyły, a w nich stanął Taeil.
 -Jiseok! - krzyknął Zico i rzucił się bratu na szyję.
 -Cześć młody - zaśmiał się starszy, przytulając go do siebie. - Wczoraj chciałeś, żebym ogłuchł, a dzisiaj chcesz mnie udusić?
 -Przesadzasz hyung - westchnął Zico, ale odsunął się od niego. - Dobra, ni..
 Pewna osoba nie dała mu dokończyć, przebiegając koło niego jak burza i krzycząc:
 -U-Kwon hyung! - a następnie skacząc na chłopaka i wieszając się na nim. Oczywiście tym kimś był nie, kto inny, jak słodki maknae SPEED, Sungmin.
 -Sungmin-ah hej - powiedział uśmiechnięty, Kim, obejmując młodszego w pasie i mocno przytulając. - Chodź do środka, bo się przeziębisz. Zimno jest.
 Chłopak miał rację. Była zima, całe Block B w ciepłych kurtkach i czapkach, a ten wybiega sobie w samym swetrze i zadowolony...
 Gdy już wszyscy weszli, zdjęli wierzchnie odzienie, buty i czapki, przeszli do salonu, gdzie czekało na nich całe SPEED.
 Powitaniom, uściskom i śmiechu nie było końca. W pewnym momencie Kyung powiedział:
 -Macie naprawdę słodkiego maknae. Zobaczcie na niego.
 Chłopak nieświadomy tego, iż dwanaście par oczu się na niego gapi, dalej smacznie sobie spał na kanapie.
 -Ta, a spróbuj go tknąć, to zginiesz z ręki Taewoona w następnej sekundzie - powiedział Taeha.
 -Serio? To, dlaczego U-Kwon jeszcze nie zginą?
 -O to, to się Taewoona pytaj, a nie mnie - odpowiedział Taeha.
 -Ale, dlaczego miałby zginąć?
 -Bo Taewoon nie lubi, jak ktoś tknie Sungmina nawet jednym palcem - wyjaśnił. - Och, ta liderska troska... - westchnął na koniec.
 -Dobra, a moglibyście nie rozmawiać o mnie, tak jakby mnie tu nie było? - Taewoon posłał im wrogie spojrzenie. - A poza tym, to przecież jasne, że martwię się o Sungmina, w końcu to nasz maknae.
 Zico przez cały czas patrzył na swojego brata i wiedział, że ten kłamie. Znał go za dobrze, by to poznać. Postanowił z nim porozmawiać, ponieważ wiedział, jaki on jest i wiedział, że to nie jest żadna liderska troska o maknae, tylko zwykła zazdrość.
 -Jiseok, możemy pogadać na osobności? - zwrócił się do niego.
 -No okej. To chodźmy do mojego pokoju - powiedział i wstał z podłogi, na której dotychczas siedział, ale przed wyjściem zwrócił się do chłopaków z obu zespołów. - A wy, postarajcie się nie zdemolować salonu, jak nas nie będzie, okej?
 -Postaramy się - odpowiedział za wszystkich Jungwoo, jako ten najstarszy - ale nic nie obiecujemy.
 Taewoon westchnął cierpiętniczo, ale wyszedł, a za nim brat. Gdy znaleźli się w pokoju Jiseoka, ten zapytał:
 -To, o czym chciałeś ze mną pogadać?
 -O Sungminie - odpowiedział Zico.
 -O Sungminie? A co z nim?
 -No, nie do końca o nim...
 -To, o czym, do cholery? - niecierpliwił się starszy z rodzeństwa.
 -Spytam prosto z mostu. Czy ty coś czujesz do Sungmina?
 -Do Sungmina? No jasne, lubię go.
 -Nie o to pytałem. Czy ty go lubisz bardziej niż przyjaciela?
 Taewoon spojrzał na niego zszokowany.
 Cholera przejrzał mnie. No, ale co się dziwić, w końcu to mój brat i zna mnie najlepiej.
 -Ja? W sensie, czy go kocham?
 -Brawo Sherlocku, domyśliłeś się.
 -Pogięło cię? Ja zakochany? I to jeszcze w Sungminie? - naskoczył na niego.
 -To tak czy nie? Zdecyduj się.
 -Nie, nie jestem w nikim zakochany - odpowiedział Jiseok, ale nie patrzył się bratu w oczy.
 -Kłamiesz - stwierdził Jiho.
 -Mówię prawdę - upierał się dalej Taewoon.
 -Tak? To spójrz mi w oczy, a nie uciekasz spojrzeniem - rzucił mu wyzwanie.
 Taewoona zatkało. Nie potrafił go okłamać, więc stwierdził, że najlepiej będzie powiedzieć całą prawdę.
 -Dobra, wygrałeś. Tak, kocham go.
 -To, dlaczego on o tym nie wie?
 - Bo mu nie powiedziałem? - zadał ironiczne pytanie Taewoon.
 -Dlaczego?
 Taewoon postanowił, że tym razem to on zadziwi brata.
 -Zapewne z tych samych powodów, z jakich ty nie powiedziałeś U-Kwonowi.
 Ten spojrzał na niego zdziwiony.
 -Co?
 -Nie udawaj. Myślisz, że nie zauważyłem, z jaką zazdrością i złością patrzysz na Sungmina i U-Kwona, gdy się przytulają, bądź tylko rozmawiają.
 -Dobra, też mnie masz. Tak, też się zakochałem.
 Na chwilę między nimi zapanowała cisza, przerwana nagłym wybuchem śmiechu starszego. Zico popatrzył na niego jak na wariata.
 -A ty, z czego się jarzysz?
 -Z nas.
 -Z nas? Dlaczego?
 -Pamiętasz jak w dzieciństwie mówiliśmy, ż nigdy się nie zakochamy?
 -No się, pamiętam, ale co?. - urwał. - A czaję. No widzisz, obaj wpadliśmy po uszy.
 -No, na to wygląda. I co z tym zrobimy, co?
 -A co mamy robić?
 -Wiesz, ja mam dość ukrywania moich uczuć.
 -No, ja też. Ale najpierw trzeba dowiedzieć się, co łączy Sungmina i U-Kwona.
 -A co może ich łączyć?
 -Nie zauważyłeś, że są ze sobą bardzo blisko?
 -No niby są...
 -To chodź trzeba obczaić, na czym stoimy.
 -Okej.
 Gdy chłopcy wrócili do salonu, byli w szoku.
 -Jiho, czy ty widzisz to samo, co ja? - spytał Taewoon.
 -Chyba tak - mruknął Zico, który przetarł oczy, żeby upewnić się, czy aby nie śni. - Nie wierzę.
 Członkowie obu zespołów siedzieli w kole i w spokoju rozmawiali.
 -Yy... Chłopaki, o co wam chodzi? - spytał Jungwoo, patrząc na liderów.
 -Nie wierzę. WY nic nie rozwaliliście - odpowiedział mu Zico. - To będzie trzeba w kalendarzu zapisać, jako jakieś święto.
 -Oj, nie przesadzaj hyung - zaśmiał się Sungmin, który zdążył się już obudzić i teraz siedział oparty o bok U-Kwona, a z kolei ten drugi obejmował go ramieniem.
 Bracia wymienili między sobą porozumiewawcze spojrzenia. W końcu głos zabrał Taewoon.
 -Sungmin, U-Kwon mam do was jedno pytanie - wymienieni spojrzeli na niego w oczekiwaniu.
 -Chcesz to pytaj - powiedział U-Kwon.
 -Co łączy waszą dwójkę? - rzucił prosto z mostu.
 -Że nas dwóch... Przyjaźnimy się, nie widać?
 -Przyjaźnicie się ta? I nic więcej?
 -Czeka, czekaj. Hyung? Czy ty sugerujesz, że my jesteśmy parą? - tym razem odezwał się najmłodszy.
 -A nie jesteście?
 -Nie. My po prostu się przyjaźnimy. P-R-Z-Y-J-A-Ź-N-I-M-Y. Dotarło?
 -Dotarło, dotarło.
 -Okej, U-Kwon mogę cię na chwilę prosić? - wtrącił się Zico.
 -Jasne - odpowiedział Yukwon i poszedł za nim do kuchni, porozmawiać na spokojnie.
 -A ja chciałbym porozmawiać z tobą Sungminie.
 -Ochoo, podwójny przypał... - zaśmiał się złośliwie Taeha.
 -No okej Taewoon hyung - maknae również wstał, posyłając wrogie spojrzenie koledze i razem z liderem zniknął za drzwiami ich wspólnego pokoju.
   *W kuchni*
 -To, o czym chciałeś ze mną pogadać, dongsaeng? - spytał U-Kwon stając naprzeciwko Zico, który oparł się o lodówkę.
 -Ty nic nie czujesz do Sungmina, prawda?
 -Lubię go i traktuję jak młodszego brata, a co?
 -Nie, nic - Zico nie mógł przemóc się, żeby wyznać mu prawdę. Może łatwiej by mu było, gdyby był starszy od U-Kwona, no, ale nie był i musiał sobie jakoś poradzić. Bał się, że ten go odrzuci, zwyzywa i wyśmieje. Tego by chyba nie przeżył.
 -Ty jesteś zazdrosny! - wywnioskował starszy.
 -Wcale, że nie! - zaprzeczył od razu Jiho, ale zdradziecki rumieniec wpełzł na jego twarz.
 -Jesteś, jesteś... Widać.
 -A to niby, po czym? - rzucił buntowniczo, zaplatając ramiona na piersi.
 -Hymm.. - Yukwon podszedł do niego i opuszkami palców lekko dotknął policzka młodszego. - Na przykład ten słodki rumieniec.
 -Ja wcale się nie rumienię.
 -No nie wiem. Ślepy chyba jeszcze nie jestem.
 -Och, przymknij się... - rzucił Jiho pod nosem, spuszczając wzrok na swoje stopy.
 -Okej - zgodził się U-Kwon. Już odwrócił się, żeby odejść, ale młodszy go powstrzymał.
 -Poczekaj - Zico złapał go za rękaw, zatrzymując w miejscu. - Masz rację, jestem o ciebie zazdrosny.
 -Ale, dlaczego? - U-Kwon domyślił się powodu, ale chciał usłyszeć to z jego ust.
 -Ale obiecujesz, że się nie wkurzysz?
 -Obiecuję - zapewnił.
 -B-bo j się w to-tobie za-zakochałem - wykrztusił zdenerwowany Zico.
 -Jiho, nawet nie wiesz, jak bardzo się z tego powodu cieszę.
 -A-ale jak to? - nie dowierzał młodszy.
 U-Kwon westchnął cierpiętniczo, podszedł do niego i pocałował go prosto w usta. Zico był zaskoczony, ale oddał tą pieszczotę bardzo chętnie. U-Kwon przycisnął go całym ciałem do lodówki, pogłębiając pocałunek jeszcze bardziej. Po dość długiej chwili oderwał się od niego, by zaczerpnąć powietrza.
 -Bo też cię kocham, głuptasie - wyszeptał tuż przy jego ustach.
 Tym razem to Zico go pocałował. Ich usta znów połączyły się w namiętnym tańcu na długi czas, nie potrzeba im było więcej słów.
    *W tym samym czasie w pokoju*
 -Coś się stało hyung? - spytał Sungmin siadając po turecku na swoim łóżku. Taewoon oparł się o drzwi, naprzeciwko niego.
 -Chciałem się dowiedzieć, czy ciebie na pewno nic nie łączy z U-Kwonem.
 -Hyung, przecież już mówiliśmy, że jesteśmy tylko i wyłącznie przyjaciółmi - wkurzył się maknae, no, bo ile razy można powtarzać jedną rzecz, aż do kogoś dotrze.
 -Skoro nic was nie łączy, to, dlaczego się tak wściekasz?
 -Bo do ciebie nic nie dociera! Nie kocham U-Kwona, tylko... - przerażony, że powiedział za dużo, zakrył usta dłonią.
 -Tylko, kogo? Dokończ, jak już zacząłeś - Taewoon spojrzał na niego wyczekująco.
 -Nie ważne - Sungmin spuścił wzrok na dywan, byle nie patrzeć na starszego.
 -Spoko, mi możesz powiedzieć. Może pomogę ci w zdobyciu tej osoby?
 Sungmina zraniły słowa starszego. Czy on jest, aż taki głupi i ślepy? Nawet nie zauważył, że po jego policzkach płynął słone łzy.
 -Sungmin-ah, ty płaczesz? - lider zmartwił się, widząc łzy na twarzy chłopaka.
 -Nie, wydaje cię się - odparł Sungmin.
 Taewoon nie zważając na jego słowa, podszedł do niego, kucnął, złapał jego twarz w dłonie i wytarł spływające łzy.
 -Nie płacz. Przecież nie masz powodu do płaczu.
 -A właśnie, że mam.
 -Jaki?
 -Ciebie.
 -Mnie? Dlaczego mnie?
 -Bo jesteś ślepy i głupi!
 -Ja ślepy i głupi? Niby, w jakim sensie?
 -Bo nie widzisz, że to ciebie naprawdę kocham. Ciebie. Nie U-Kwona, czy kogokolwiek innego, tylko ciebie.
 Taewoon był zdziwiony. Zdziwiony tym, że ten słodki chłopak, w którym był zakochany do szaleństwa odwzajemnia jego uczucia.
 Nie powstrzymując się dłużej, pocałował go. Sungmin nie spodziewał się tego. Przez chwilę nie reagował, pozwalając działać Taewoonowi. Zamknął oczy i oddał się przyjemności.
 Taewoon czując, że młodszy mu ulega popchnął go na łóżko, nie przerywając pocałunku. Oderwali się od siebie dopiero, gdy zabrakło im tchu.
 -Sungmin, ja też cię kocham.
 -Cieszę się, ale lepiej wróćmy do reszty, bo dom rozniosą - powiedział Sungmin, próbując ukryć rumieniec na policzkach.
 Obaj podnieśli się z łóżka i wyszli z pokoju.
 Na szczęście dom zastali w całości...



1 komentarz:

  1. Dudhjcfjncfzsgkkvxashjkvsatikjbcsdhjnbxdfg nie mam nic więcej do powiedzenia :3 nie no znaczy się mam........Ja chce WIĘCEJ <3

    OdpowiedzUsuń