:)

:)

sobota, 30 maja 2015

"New Life" Rozdział 13

Dzisiaj bez notki, bo nie mam czasu.
Zapraszam do czytania i w razie ochoty komentowania.
Byeee... :*

***********************************************************************************


***********************************************************************************


Tytuł: "New Life"
Ilość: 13/14
Rodzaj: Slash, AU, Smut
Paring: HanJoo, Luhan x Xero
Fandom: TOPP DOGG, SHINee, EXO
Ilość słów: 458
Raiting: +15
Ostrzeżenia: Jedno czy dwa przekleństwa :D



*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*
*HANSOL*
  Po dwóch dniach obserwacji mój ojciec został wypisany ze szpitala. Ani razu u niego nie byłem. Przez cały ten czas pilnowałem B-Joo, żeby nie zrobił niczego głupiego. Ojciec był w dobrym stanie fizycznym, czego nie można było powiedzieć o tym psychicznym. Zresztą wcale mu się nie dziwię. W końcu umarła już druga kobieta, którą kochał. Najpierw moja matka, która zmarła na raka, gdy miałem 10 lat, a teraz Jieun. Kto by tyle wytrzymał? No właśnie… Kto?
  Z B-Joo było o wiele gorzej. Chodził jak jakieś zombie, nieprzytomny, nienaturalnie blady i przybity.
  Mija już tydzień od śmierci jego matki, a jego stan pogarsza się z każdym dniem. Prawie nic nie je, pomimo tego, że wręcz zmuszam go do jedzenia. Do nikogo się nie odzywa, nigdzie nie wychodzi.
  Jedyną dobrą rzeczą w tej sytuacji jest fakt, iż mój tato zgodził się go zaadoptować.
  A i drugą są Luhan i Xero. Znowu są ze sobą. Luhan zerwał z Say, która kiepsko to przyjęła i powiedział rodzicom, którzy to zaakceptowali. Pomimo tego, że są razem, nie zapomnieli o B-Joo. Codziennie po szkole (ja mam zwolnienie w związku ze śmiercią macochy, tak samo jak B-Joo) przychodzą i siedzą u mnie do wieczora.
  Ale wracając do B-Joo. Chłopak coraz gorzej wyglądał, co strasznie mnie martwiło. Bałem się, że w końcu przez tą depresję trafi do szpitala. W świetle ostatnich wydarzeń moje zachowanie względem B-Joo uległo zmianie o 180°. Zacząłem się nim bardzo interesować i przejmować.
  Jeśli dalej tak pójdzie, to się nim zakocham… Chuj… Co ja się oszukuję? To już się stało.
  Nie wierzę, że tyle czasu zajęło mi zrozumienie moich uczuć. Gdy dowiedziałem się o tym, że był dziwką, to nie był nienawiść, tylko zazdrość. A ja zrozumiałem to dopiero teraz.
  Wszedłem do pokoju młodszego z taca na której znajdował się przygotowany dla niego obiad w postaci kanapek (no co, nie umiem nic innego).
  Chłopak siedział na łóżku i pustym wzrokiem patrzył w ścianę. Od tygodnia, gdy tu wchodzę, zastaję go w takiej pozycji. Jego pozbawiony wszelkich emocji wzrok przerażał mnie.
  Chciałem z powrotem tamtego B-Joo. Chciałem, żeby znowu był sobą, a nie wrakiem człowieka. Chciałem mu pomóc, ale żebym mógł to zrobić, on musi mi na to pozwolić. A jakoś się do tego nie rwie, wręcz przeciwnie.
  Do tego nie miałem pojęcia jak mógłbym mu pomóc.
  -B-Joo musisz cos zjeść. Wykończysz się w ten sposób.
  Nie otrzymałem żadnej odpowiedzi, czy chociażby jakiejkolwiek reakcji.
  Nagle ogarnął mnie gniew. Odstawiłem tace na stolik nocny i podszedłem do bruneta. Złapałem go za ramiona i potrząsnąłem nim.
  -Kurwa! B-Joo do cholery! Ogarnij się! Nie możesz się tak zachowywać do końca życia!
  Byungjoo jakby się ocknął. Zamrugał oczami i spojrzał prosto na mnie.
  -C-co? Puść to boli – odezwał się pierwszy raz od śmierci Jieun.
 

2 komentarze:

  1. Ja chce daaaaaaaaaaale!!!!!!
    To jest takie cudne, jak ty możesz mi to robić?! Wstaw mi kolejny rozdział, plosie *.*

    Ch.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Za to, że poszłaś ze mną do tej szkoły to zaraz ci wstawię. :)

      Usuń