Zapraszam do czytania i w razie ochoty komentowania.
Byeee... :*
***********************************************************************************
***********************************************************************************
Tytuł: "New Life"
Ilość: 13/14
Rodzaj: Slash, AU, Smut
Paring: HanJoo, Luhan x Xero
Fandom: TOPP DOGG, SHINee, EXO
Ilość słów: 458
Raiting: +15
Ostrzeżenia: Jedno czy dwa przekleństwa :D
*TYDZIEŃ PÓŹNIEJ*
*HANSOL*
Po dwóch dniach
obserwacji mój ojciec został wypisany ze szpitala. Ani razu u niego nie byłem.
Przez cały ten czas pilnowałem B-Joo, żeby nie zrobił niczego głupiego. Ojciec
był w dobrym stanie fizycznym, czego nie można było powiedzieć o tym
psychicznym. Zresztą wcale mu się nie dziwię. W końcu umarła już druga kobieta,
którą kochał. Najpierw moja matka, która zmarła na raka, gdy miałem 10 lat, a
teraz Jieun. Kto by tyle wytrzymał? No właśnie… Kto?
Z B-Joo było o
wiele gorzej. Chodził jak jakieś zombie, nieprzytomny, nienaturalnie blady i
przybity.
Mija już tydzień
od śmierci jego matki, a jego stan pogarsza się z każdym dniem. Prawie nic nie
je, pomimo tego, że wręcz zmuszam go do jedzenia. Do nikogo się nie odzywa,
nigdzie nie wychodzi.
Jedyną dobrą
rzeczą w tej sytuacji jest fakt, iż mój tato zgodził się go zaadoptować.
A i drugą są
Luhan i Xero. Znowu są ze sobą. Luhan zerwał z Say, która kiepsko to przyjęła i
powiedział rodzicom, którzy to zaakceptowali. Pomimo tego, że są razem, nie
zapomnieli o B-Joo. Codziennie po szkole (ja mam zwolnienie w związku ze
śmiercią macochy, tak samo jak B-Joo) przychodzą i siedzą u mnie do wieczora.
Ale wracając do B-Joo. Chłopak coraz gorzej
wyglądał, co strasznie mnie martwiło. Bałem się, że w końcu przez tą depresję
trafi do szpitala. W świetle ostatnich wydarzeń moje zachowanie względem B-Joo
uległo zmianie o 180°. Zacząłem się nim
bardzo interesować i przejmować.
Jeśli dalej tak pójdzie, to się nim zakocham… Chuj… Co ja się oszukuję?
To już się stało.
Nie wierzę, że
tyle czasu zajęło mi zrozumienie moich uczuć. Gdy dowiedziałem się o tym, że
był dziwką, to nie był nienawiść, tylko zazdrość. A ja zrozumiałem to dopiero
teraz.
Wszedłem do
pokoju młodszego z taca na której znajdował się przygotowany dla niego obiad w
postaci kanapek (no co, nie umiem nic innego).
Chłopak siedział
na łóżku i pustym wzrokiem patrzył w ścianę. Od tygodnia, gdy tu wchodzę,
zastaję go w takiej pozycji. Jego pozbawiony wszelkich emocji wzrok przerażał
mnie.
Chciałem z powrotem
tamtego B-Joo. Chciałem, żeby znowu był sobą, a nie wrakiem człowieka. Chciałem
mu pomóc, ale żebym mógł to zrobić, on musi mi na to pozwolić. A jakoś się do
tego nie rwie, wręcz przeciwnie.
Do tego nie
miałem pojęcia jak mógłbym mu pomóc.
-B-Joo musisz cos
zjeść. Wykończysz się w ten sposób.
Nie otrzymałem
żadnej odpowiedzi, czy chociażby jakiejkolwiek reakcji.
Nagle ogarnął
mnie gniew. Odstawiłem tace na stolik nocny i podszedłem do bruneta. Złapałem
go za ramiona i potrząsnąłem nim.
-Kurwa! B-Joo do
cholery! Ogarnij się! Nie możesz się tak zachowywać do końca życia!
Byungjoo jakby
się ocknął. Zamrugał oczami i spojrzał prosto na mnie.
-C-co? Puść to
boli – odezwał się pierwszy raz od śmierci Jieun.

Ja chce daaaaaaaaaaale!!!!!!
OdpowiedzUsuńTo jest takie cudne, jak ty możesz mi to robić?! Wstaw mi kolejny rozdział, plosie *.*
Ch.
Za to, że poszłaś ze mną do tej szkoły to zaraz ci wstawię. :)
Usuń