:)

:)

wtorek, 29 lipca 2014

Prolog "Supernatural Love Story"

Tytuł: "Supernatural Love Story"
Rodzaj: AU, Yaoi
Paring: jeszcze nie wiem
Fandom: raczej EXO, możliwe też SHINee i NU'EST
Ilość słów: 261
Od autorki: To opowiadanie zaczęłam pisać niespodziewanie. Nie planowałam go, ale skoro już powstaje to postanowiłam, że się nim podzielę, chociaż nie jestem przekonana, czy uda mi się pisać dalej. Na razie jest to tylko prolog, za jakiś czas, możliwe, że jeszcze dzisiaj, jak nad tym pomyślę, to wstawię bohaterów. A więc z mojej strony to tyle.
Zapraszam do czytania, jeśli wam się spodoba, to zostawcie po sobie ślad w postaci komentarza, bo na prawdę nie wiem, czy dalej to pisać.

**********



450 lat temu:

Ogień był wszędzie, dym unosił się w całym pomieszczeniu. Czułem go w gardle, ale nie mogłem uciec. To koniec? Tak właśnie mam umrzeć? Zawsze się nad tym zastanawiałem... I właśnie otrzymałem odpowiedź na moje niezadane pytania. Nie bałem się śmierci... Żałowałem tylko, że nie miałem okazji pożegnać się z moimi rodzicami, że nigdy już ich nie zobaczę, nie powiem jak bardzo ich kochałem. Dali mi wszystko, czego potrzebowałem, pomimo tego, iż nie byliśmy bogaci. Ostatni raz rozejrzałem się po domu, teraz stojącym w płomieniach. Był mały i bardzo ubogo urządzony. Znajdowałem się w izbie jadalnej połączonej z kuchnią, gdyż, jako jedyna jeszcze doszczętnie nie spłonęła. Reszta domu to totalne zgliszcza. Będę za nim naprawdę tęsknił...Nie miałem już siły walczyć, wiedziałem, że i tak nie wygram. Obraz przed moimi oczami wirował coraz bardziej, przez dym nie mogłem oddychać. Upadłem na podłogę, czułem, że tracę przytomność. Moje ciało strawi ogień i nikt nie będzie pamiętał o mnie i mojej rodzinie. Bo, po co? Byliśmy zwykłymi mieszczanami, nie żadną królewską rodziną. Pewnie inni uważaliby mnie za tchórza, przez to, że się poddałem, ale to mój wybór. Może oni, wy wszyscy, by walczyli, ale nie ja. Mam dość walki z ciągłymi przeciwnościami losu. Nie płakałem. Dlaczego miałbym to robić? Przecież to byłaby oznaka słabości i strachu, a tego nie chciałem. Zamknąłem oczy i jeszcze raz je otworzyłem. Ostatnie, co zobaczyłem, zanim pochłonęła mnie ciemność, były czerwone oczy. Oczy na pewno nienależące do człowieka... Chociaż wtedy, w obliczu śmierci myślałem inaczej i jakże bardzo się pomyliłem... Przekonałem się o tym na własnej skórze...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz