***********************************************************************************
***********************************************************************************
Tytuł: "New Life"
Ilość: 11/14
Rodzaj: Slash, AU, Smut
Paring:HanJoo, Luhan x Xero
Fandom: TOPP DOGG, SHINee, EXO
Ilość słów:679
Raiting: +15
Ostrzeżenia: Żadne
*HANSOL*
Pół godziny po
tym, jak chłopaki pojechali do domu, podszedł do mnie lekarz i kazał jechać, bo
mój ojciec miał być nieprzytomny jeszcze jeden dzień.
Właśnie
wychodziłem z budynku i miałem dzwonić po Luhana, gdy zauważyłem, jak jego
samochód wjeżdża na parking. Podszedłem i usiadłem na miejscu pasażera.
-Co ty jakieś
medium jesteś, czy co? – zaśmiałem się.
-Nie, po prostu
chciałem z tobą pogadać – odpowiedział, odpalając silnik i ruszając z miejsca.
-Pogadać? O czym?
– zapytałem zdziwiony.
-O B-Joo –
odpowiedział spokojnie.
-Jejuuu… -
jęknąłem z niezadowoleniem, iż po raz kolejny nasza rozmowa schodzi na TEN
temat. – Znowu o nim? Czy nie ma innych tematów?
-Tak i nie.
Hansol, to jest ważne.
-No dobra. Mów.
-Czy znasz cała
historię B-Joo?
-W, jakim sensie
„całą historię”?
-No, szczególnie
chodzi mi o to, dlaczego został tym, kim został.
-Nie mam pojęcia.
Wiesz, jakoś nigdy nie rozmawialiśmy jak przyjaciele i nie zwierzaliśmy się
sobie nawzajem.
-Wiem posłuchaj,
co mam ci do powiedzenia.
-No słucham,
słucham – mruknąłem, opierając rękę o szybę i udając znudzenie całą tą
sytuacją. Nie chciałem, żeby Luhan poznał, że mnie zaciekawił.
-Pewnie wiesz o
tym, że jego ojciec nie żyje… - zaczął. Pokiwałem głową dla potwierdzenia. –
Ale zapewne nie wiedziałeś o tym, że to nie była zwykła śmierć.
-A, jaka?
-To było
zabójstwo – odpowiedział prosto z mostu.
Spojrzałem na
niego zszokowany.
-Zabójstwo?
-Tak, ale to samo
w sobie nie jest najgorsze.
-To, to nie
koniec?
-Nie. B-Joo miał
wtedy 8 lat. Wszystko stało się na jego oczach.
Oczy prawie
wyszły mi z orbit, gdy to usłyszałem.
-On widział jak
ktoś zamordował jego ojca? – w moim głosie dało się słyszeć niedowierzanie, jak
i współczucie.
-Tak. To właśnie
go załamało i dlatego zaczął tak pracować.
Byłem w takim
szoku, że nawet nie zauważyłem, iż już dojechaliśmy pod mój dom i teraz
siedzimy w samochodzie.
-Hansol, żyjesz?
– Luhan zamachał mi ręką przed twarzą.
-Tak, po prostu
jestem w szoku… Nie wiedziałem, że B-Joo przeszedł aż tyle w tak młodym wieku.
-Tez tak
zareagowałem.
-A skąd ty o tym
wiesz tak w ogóle?
-B-Joo powiedział
to Xero, a on mi.
-Ale, dlaczego ci
o tym powiedział? Czy B-Joo nie chciał, żeby ta informacja pozostała tajemnicą?
-Powiedział mi
to, bo martwi się o B-Joo.
-Martwi?
-Tak. Skoro B-Joo
po śmierci ojca załamał się do tego stopnia, że został dziwką to nie wiadomo,
co może zrobić teraz. Wiesz, dla niego matka była najważniejsza…
-Boicie się, że
on coś sobie zrobi? – zapytałem.
-Dokładnie. Xero
może mieć na niego oko w szkole, ale żaden z nas nie ma jak go przypilnować w
domu…
-Czaję… Chcesz, żebym
to ja się nim opiekował, gdy będzie siedział w domu – bardziej stwierdziłem niż
zapytałem, ale Luhan i tak mi odpowiedział.
-Tak – spojrzał
na mnie z niepewnością, ale i nadzieją w tych swoich sarnich oczach. – Zrobisz
to? Proszę… - zrobił proszące oczka słodkiego szczeniaczka.
-Ehh… No dobra –
powiedziałem.
Luhan rzucił mi
się na szyję i pocałował w policzek. Nie było to dla mnie ani dziwne ani nowe.
Luhan zawsze tak robił, gdy się z czegoś bardzo cieszył.
-Dziękuję. Ale
wiesz, że będziesz musiał się zmienić w stosunku do B-Joo, prawda?
-Wiem i możesz
być pewny, że to zrobię – uspokoiłem go. Przez chwilę myślałem, aż w końcu
wpadłem na pewien pomysł. Uśmiechnąłem się chytrze pod nosem. – Tyle, że pod
jednym warunkiem.
-Co? Jakim? –
zapytał zszokowany Luhan, natychmiastowo odsuwając się ode mnie.
-Takim, że ty
zrobisz coś dla mnie.
-Ja? Co niby
miałbym zrobić?
-Jeszcze dziś
masz powiedzieć Xero prawdę.
-Co?
-Masz powiedzieć
Xero, co tak naprawdę do niego czujesz, albo dobiję B-Joo jeszcze bardziej –
odpowiedziałem. Oczywiście ta część o Byungjoo była kłamstwem.
-Co? – powtórzył.
Skoro tak, to okej. I tak obiecałem B-Joo, że pogadam z Jiho.
-To dobrze się
złożyło – stwierdziłem. – Dobra, chodźmy już. Przecież nie będziemy całą
wieczność siedzieć w samochodzie.
-Spoko.
Wyszliśmy z
pojazdu, Luhan go zamknął i skierowaliśmy się w stronę mojego domu. Po drodze
Luhan się zatrzymał.
-Ty naprawdę
mógłbyś zrobić to B-Joo?
-Nie, chciałem po
prostu, żebyś się zgodził.
-Ty draniu!
Wykorzystałeś fakt, że martwię się o B-Joo!
-Oj tam, szczegół
– powiedziałem. – Chodź, a nie gadasz.
Weszliśmy do
budynku.
3>
Chcę dalej!!!!! ;________;
OdpowiedzUsuńTy wredna istoto znęcasz się nade mną jak tak można?
Smutek....
Ale rozdział i tak fajny, chociaż moim zdaniem za krótki ;)
Duuuuużo weny życzę ^^
Cheshire
Ej no, dodaje kiedy mogę..
OdpowiedzUsuńDziena za ta druga część. :D