:)

:)

czwartek, 14 maja 2015

"New Life" Rozdział 11

Hejka. Dzisiaj tylko dodaję kolejny rozdział i zmykam. Trzymajcie się. <3 :="" p="">
***********************************************************************************


***********************************************************************************

Tytuł: "New Life"
Ilość: 11/14
Rodzaj: Slash, AU, Smut
Paring:HanJoo, Luhan x Xero
Fandom: TOPP DOGG, SHINee, EXO
Ilość słów:679
Raiting: +15
Ostrzeżenia: Żadne



*HANSOL*
  Pół godziny po tym, jak chłopaki pojechali do domu, podszedł do mnie lekarz i kazał jechać, bo mój ojciec miał być nieprzytomny jeszcze jeden dzień.
  Właśnie wychodziłem z budynku i miałem dzwonić po Luhana, gdy zauważyłem, jak jego samochód wjeżdża na parking. Podszedłem i usiadłem na miejscu pasażera.
  -Co ty jakieś medium jesteś, czy co? – zaśmiałem się.
  -Nie, po prostu chciałem z tobą pogadać – odpowiedział, odpalając silnik i ruszając z miejsca.
  -Pogadać? O czym? – zapytałem zdziwiony.
  -O B-Joo – odpowiedział spokojnie.
  -Jejuuu… - jęknąłem z niezadowoleniem, iż po raz kolejny nasza rozmowa schodzi na TEN temat. – Znowu o nim? Czy nie ma innych tematów?
  -Tak i nie. Hansol, to jest ważne.
  -No dobra. Mów.
  -Czy znasz cała historię B-Joo?
  -W, jakim sensie „całą historię”?
  -No, szczególnie chodzi mi o to, dlaczego został tym, kim został.
  -Nie mam pojęcia. Wiesz, jakoś nigdy nie rozmawialiśmy jak przyjaciele i nie zwierzaliśmy się sobie nawzajem.
  -Wiem posłuchaj, co mam ci do powiedzenia.
  -No słucham, słucham – mruknąłem, opierając rękę o szybę i udając znudzenie całą tą sytuacją. Nie chciałem, żeby Luhan poznał, że mnie zaciekawił.
  -Pewnie wiesz o tym, że jego ojciec nie żyje… - zaczął. Pokiwałem głową dla potwierdzenia. – Ale zapewne nie wiedziałeś o tym, że to nie była zwykła śmierć.
  -A, jaka?
  -To było zabójstwo – odpowiedział prosto z mostu.
  Spojrzałem na niego zszokowany.
  -Zabójstwo?
  -Tak, ale to samo w sobie nie jest najgorsze.
  -To, to nie koniec?
  -Nie. B-Joo miał wtedy 8 lat. Wszystko stało się na jego oczach.
  Oczy prawie wyszły mi z orbit, gdy to usłyszałem.
  -On widział jak ktoś zamordował jego ojca? – w moim głosie dało się słyszeć niedowierzanie, jak i współczucie.
  -Tak. To właśnie go załamało i dlatego zaczął tak pracować.
  Byłem w takim szoku, że nawet nie zauważyłem, iż już dojechaliśmy pod mój dom i teraz siedzimy w samochodzie.
  -Hansol, żyjesz? – Luhan zamachał mi ręką przed twarzą.
  -Tak, po prostu jestem w szoku… Nie wiedziałem, że B-Joo przeszedł aż tyle w tak młodym wieku.
  -Tez tak zareagowałem.
  -A skąd ty o tym wiesz tak w ogóle?
  -B-Joo powiedział to Xero, a on mi.
  -Ale, dlaczego ci o tym powiedział? Czy B-Joo nie chciał, żeby ta informacja pozostała tajemnicą?
  -Powiedział mi to, bo martwi się o B-Joo.
  -Martwi?
  -Tak. Skoro B-Joo po śmierci ojca załamał się do tego stopnia, że został dziwką to nie wiadomo, co może zrobić teraz. Wiesz, dla niego matka była najważniejsza…
  -Boicie się, że on coś sobie zrobi? – zapytałem.
  -Dokładnie. Xero może mieć na niego oko w szkole, ale żaden z nas nie ma jak go przypilnować w domu…
  -Czaję… Chcesz, żebym to ja się nim opiekował, gdy będzie siedział w domu – bardziej stwierdziłem niż zapytałem, ale Luhan i tak mi odpowiedział.
  -Tak – spojrzał na mnie z niepewnością, ale i nadzieją w tych swoich sarnich oczach. – Zrobisz to? Proszę… - zrobił proszące oczka słodkiego szczeniaczka.
  -Ehh… No dobra – powiedziałem.
  Luhan rzucił mi się na szyję i pocałował w policzek. Nie było to dla mnie ani dziwne ani nowe. Luhan zawsze tak robił, gdy się z czegoś bardzo cieszył.
  -Dziękuję. Ale wiesz, że będziesz musiał się zmienić w stosunku do B-Joo, prawda?
  -Wiem i możesz być pewny, że to zrobię – uspokoiłem go. Przez chwilę myślałem, aż w końcu wpadłem na pewien pomysł. Uśmiechnąłem się chytrze pod nosem. – Tyle, że pod jednym warunkiem.
  -Co? Jakim? – zapytał zszokowany Luhan, natychmiastowo odsuwając się ode mnie.
  -Takim, że ty zrobisz coś dla mnie.
  -Ja? Co niby miałbym zrobić?
  -Jeszcze dziś masz powiedzieć Xero prawdę.
  -Co?
  -Masz powiedzieć Xero, co tak naprawdę do niego czujesz, albo dobiję B-Joo jeszcze bardziej – odpowiedziałem. Oczywiście ta część o Byungjoo była kłamstwem.
  -Co? – powtórzył. Skoro tak, to okej. I tak obiecałem B-Joo, że pogadam z Jiho.
  -To dobrze się złożyło – stwierdziłem. – Dobra, chodźmy już. Przecież nie będziemy całą wieczność siedzieć w samochodzie.
  -Spoko.
  Wyszliśmy z pojazdu, Luhan go zamknął i skierowaliśmy się w stronę mojego domu. Po drodze Luhan się zatrzymał.
  -Ty naprawdę mógłbyś zrobić to B-Joo?
  -Nie, chciałem po prostu, żebyś się zgodził.
  -Ty draniu! Wykorzystałeś fakt, że martwię się o B-Joo!
  -Oj tam, szczegół – powiedziałem. – Chodź, a nie gadasz.
  Weszliśmy do budynku.

2 komentarze:

  1. Chcę dalej!!!!! ;________;
    Ty wredna istoto znęcasz się nade mną jak tak można?
    Smutek....
    Ale rozdział i tak fajny, chociaż moim zdaniem za krótki ;)
    Duuuuużo weny życzę ^^
    Cheshire

    OdpowiedzUsuń
  2. Ej no, dodaje kiedy mogę..
    Dziena za ta druga część. :D

    OdpowiedzUsuń