:)

:)

czwartek, 5 marca 2015

"Nowy Początek"

Hejka.
Udało mi się na chwilę wbić na kompa, więc wstawiam nowe opowiadanko.
Mojego brata nie ma w domu, więc kompa mi na razie nie zabierze.
Haha, nie ma to jak kończyć o 12.50 z powodu próbnych testów.
Nie rozpisuję się i zapraszam was doczytania.

***********************************************************************************







Tytuł: "Nowy początek"
Ilość: One-Shot
Rodzaj: Fluff
Paring: Hyeongkon x Jaehyung
Fandom: A-JAX
Ilość słów: 1 561
Ostrzeżenia: Chyba żadne

   *Hyeongkon*
 Gdy poznałem chłopaków nie byłem zbytnio przekonany, czy się dogadamy. Każdy z nas był inny. Różne charaktery, zachowania, talenty. Ja byłem z jednej strony spokojny, ale gdy coś mnie rozśmieszyło nie mogłem powstrzymać śmiechu. Yunyoung każdego potrafił doprowadzić do śmiechu, dzięki niemu w naszej grupie panowała luźna atmosfera. Podobnie działał Seungjin, on to najpierw mówił, dopiero potem myślał, przez co często gadał głupoty, ale dzieciak świetnie tańczył. Seungyeob to bardzo dobry aktor i nie raz nieźle nas wkręcił. Hyojun i Sungmin zawsze wymyślali, co można by robić. Najbardziej tajemniczą osobą był Jaehyung. Podczas gdy resztę dość szybko rozgryzłem, jego w ogóle nie potrafiłem. Trzymał się trochę na dystans od nas. Miał bardzo ładną twarz i prawie zawsze pokerową miną. Naprawdę szkoda, bo ma piękny uśmiech. Gdy menadżer oznajmił nam, że nagrywane będzie "Making The Star" ucieszyliśmy się, a Jaehyung tylko wzruszył ramionami i powiedział, że może być
 Podczas nagrywania zauważyłem, że tak samo jak Yeob jest świetnym aktorem. Przed kamerami udawał szczęśliwego i beztroskiego, ale już poza nimi zamykał się w sobie i prawie z nikim nie rozmawiał. Każdego dnia przyłapywałem się na coraz częstszym obserwowaniu go, ale nie uważałem tego za dziwne. Jako lider martwiłem się o niego.
 Przed nagrywaniem drugiego odcinka "Making The Star" menadżer powiedział nam, że wpadną do nas dziewczyny z Rainbow, by zagrać w tenisa. Wyznaczyliśmy Jaehyunga, jako iż gra najlepiej z naszej siódemki. Wtedy dowiedzieliśmy się, że ten nienawidzi przegrywać.
 Rozpoczęliśmy nagrywanie. Było fajnie. Śmianie się i żartowanie to, to, co robiliśmy, na co dzień.
 Nadszedł ten moment. Do sali wpadły dziewczyny. Trochę się z nimi posprzeczaliśmy, ale w końcu gra się zaczęła. Raz górą był Jaehyung, raz Jaekyung. Walka była wyrównana, oboje świetnie grali. 9 do 9, ostatnie zagranie, ostatni punkt. Śledziliśmy piłeczkę uważnie, aż do samego końca. Jaehyung przegrał. Zamurowało go. Dziewczyny skakały i piszczały ze szczęścia, a my podeszliśmy do chłopaka stojącego w tej samej pozycji. Widocznie ta przegrana nieźle nim wstrząsnęła.
 Chłopaki klepali go pi plecach mówiąc, że nic się nie stało, ale w ich głosach słychać było zawód. Widocznie Jaehyung też go słyszał, bo nie ruszył się ani o milimetr. Kazałem chłopakom wyjść, zostając sam na sam z visualem, a no i z kamerą oczywiście. Również zacząłem go pocieszać, ale tak szczerze. Musiał mi zaufać, bo odłożył paletkę, złapałem go za ramię i powiedziałem, żebyśmy szli już do dorm. Podniósł głowę i prawie niedosłyszalnie wyszeptał "hyung". Spojrzałem mu w oczy, dostrzegając, że jest on prawie rozbity emocjonalnie. Wyglądał, jakby miał się zaraz rozpłakać. Nie mogąc znieść tego widoku mocno go przytuliłem. Zdziwiłem się, że mi na to pozwolił. Gdy on również objął mnie ramionami w pasie i rozluźnił się, zabrałem go do dormu.
 Gdy zamknął się w pokoju, podczas gdy my siedzieliśmy w salonie i oglądaliśmy jakiś tam film, postanowiłem z nim porozmawiać. Wstałem z podłogi, na której do tej pory siedziałem i ruszyłem w stronę drzwi.
 -Gdzie idziesz hyung? - zapytał Jin.
 -Porozmawiać z Jaehyungiem - oznajmiłem.
 -I tak nic z niego nie wyciągniesz. On z nikim nie chce gadać - powiedział Yunyoung.
 -I to mnie właśnie martwi - powiedziałem.
 -Ty coś do niego czujesz - bardziej stwierdził niż zapytał Seungyeob.
 -Lubię go - przyznałem. - Tak jak chyba każdy tu obecny.
 -Nie to miałem na myśli - zaprzeczył Yeob. Popatrzyłem na niego zdezorientowany, a maknae uśmiechnął się tajemniczo i powiedział: - Może sam to odkryjesz. Ja ci nic nie uświadomię. Sam musisz to zrobić.
 Prychnąłem i po cichu wszedłem do pokoju. Na jednym z łóżek leżał skulony Jaehyung i rozmawiał z kimś przez telefon, a na dodatek tego płakał.
 -Jesteś potworem, a nie moim ojcem. Myślisz, że nie wiem, że kazałeś i iść na przesłuchanie, żeby rozdzielić mnie z Jonghoonem? Wiedziałeś, że będąc w zespole nie będę miał czasu, żeby się z nim spotykać. Wiedziałeś dobrze, że nie chcę być gwiazdą k-pop'u. Wiedziałeś również, że kochałem Jong. Chciałeś, żebym go zostawił, ale to on zostawił mnie, bo przez ten porąbany zespół nie poświęcałem mu czasu. [...] Wiem, że mam ładniutką twarz, ale równie dobrze mogłem zostać ulzzangiem i też byłoby fajnie. [...] Nienawidzę cię, nigdy ci tego nie wybaczę. Ale wiesz, co? [...] Mógłbym ci nawet podziękować, bo dzięki temu znów się zakochałem i znalazłem prawdziwą rodzinę. Tak wiec, papa tatusiu. I nie dzwoń do mnie więcej - chłopak zakończył rozmowę, rzucił telefon na drugi koniec łóżka i wtulił twarz w poduszkę, zanosząc się szlochem.
 -Jaehyung... - zacząłem, ale nie wiedziałem, co mogę powiedzieć w takiej sytuacji. Na dźwięk mojego głosu Jaehyung zerwał się do siadu, szybko wycierając łzy z twarzy, ale one i tak dalej płynęły.
 -Hyeongkon-hyung? Jak długo tam już stoisz? - przeraził się.
 -Dostatecznie długo, żeby wiedzieć, że jesteśmy porąbanym zespołem. A dokładnie od stów "Jesteś potworem, a nie moim ojcem'' - odpowiedziałem.
 -To nie tak... - zaczął, ale mu przerwałem.
 -Porąbany zespół, ale i rodzina - uśmiechnąłem się lekko.
 -Czyli słyszałeś również o Jonghoonie - stwierdził.
 -Owszem - potwierdziłem.
 -Zrozumiem, jeśli powiesz o tym chłopakom i wyrzucicie mnie z zespołu.
 -Czekaj, zwolnij. Dlaczego niby mielibyśmy wyrzucić cię z zespołu?
 -Nie każdy jest tolerancyjny wobec homoseksualistów, więc zrozumiałbym to.
 Podszedłem do łóżka i usiadłem obok niego, głaszcząc go po włosach.
 -Spokojnie. Nie wyrzucimy cię z zespołu tylko, dlatego, że jesteś gejem. Jesteś jego częścią. Zresztą sam powiedziałeś, że jesteśmy rodziną, więc powinniśmy trzymać się razem pomimo wszystko.
 -Dziękuję hyung - wyszeptał Jaehyung i przytulił się do mojego torsu. Objąłem go lekko, w głowie dalej mając słowa Seungyeoba. Przyjrzałem się zapłakanej twarzy Jaehyunga i chyba powoli zaczynałem rozumieć, o czym mówił młodszy. Jae nawet cały we łzach dalej był piękny. Wtulając twarz w mój tors wyglądał jak małe dziecko, bezbronne i zagubione. Najwyraźniej to nie była tylko i wyłącznie troska, ale miłość. Tak, zrozumiałem, co starał się mi uświadomić Seungyeob. To, że byłem zakochany. I pomyśleć, że sam tego nie zauważyłem, tylko dowiedziałem się o tym od maknae. Ale wtedy przypomniałem sobie, że przecież Jaehyung kochał, bądź nadal kocha tego całego Jonghoona.
 -Nie ma, za co Jae.
 Podniósł na mnie zdziwiony wzrok.
 -Powiedziałeś do mnie "Jae" - stwierdził.
 -No, tak. Coś nie tak? Jak nie chcesz, to nie będę tak do ciebie mówił.
 -Nie, nie. Tylko, że jedynie Jonghoon tak do mnie mówił.
 -Jeśli to ci o nim przypomina, to naprawdę nie będę się tak do ciebie zwracał. Jeśli dalej go kochasz, to nie będę przysparzał ci bólu.
 -Nie, spoko. Już od dawna go nie kocham. Widocznie to było tylko zauroczenie. Gdyby on mnie kochał, nie zerwałby ze mną tylko, dlatego, że jestem w zespole.
 -Jesteś pewny?
 -Jestem - odpowiedział mi Jae. Przypomniałem sobie, że na koniec rozmowy podziękował ojcu, bo dzięki temu, że jest w zespole, zakochał się. Czyli, że Jae jest zakochany w którymś z nas. Tylko pozostaje pytanie: "W kim?"
 -Czekaj, czekaj. Jedno mnie zastanawia. Przy końcu rozmowy powiedziałeś, że znowu się zakochałeś. Wnioskuję, że w kimś z zespołu.
 -Czyli tą część też słyszałeś? - zapytał, spuszczając wzrok na pościel.
 -Trudno byłoby mi nie usłyszeć skoro były to prawie ostatnie słowa.
 -No fakt.
 -Dobra, nie zagaduj mnie, tylko mów. Przecież możesz mi powiedzieć - udawałem, że się cieszę z tego powodu, chociaż w środku urywałem ból. Trudno byłoby mi słuchać o tym, że on kogoś kocha, skoro to ja go kochałem.
 -Muszę?
 -Musisz.
 -Dobrze. Ale nie wściekaj się, proszę - pokiwałem głową. Jaehyung wziął głęboki wdech zanim odpowiedział. - Ciebie.
 Myślałem, że się przesłyszałem. Ja chyba śnię.
 -S-słucham?
 -Przepraszam przepraszam przepraszam przepraszam przepraszam przepraszam przepraszam przepraszam - widocznie źle mnie zrozumiał. Miałem dość jego bezsensownego i bezpodstawnego przepraszania.
 -Ech, przymknij się wreszcie - powiedziałem i popychając go tak, żeby się położył, pochyliłem się nad jego ciałem, podpierając się na rękach po bokach jego głowy.
 -C-co ty robisz?
 -Powtórz.
 -Ale, co mam powtórzyć? - spytał, patrząc na mnie niepewnie.
 -To, co powiedziałeś.
 -Kiedy?
 -Okej, inaczej. Powtórz, kogo kochasz, bo nie dosłyszałem - skłamałem.
 -C-ciebie - wyszeptał.
 -Kogo? Nie słyszę. Mógłbyś powtórzyć głośniej?
 -Ciebie! - prawie, że krzyknął.
 Zadowolony z siebie, pocałowałem go. Zdziwiony przez chwilę leżał pode mną bez ruchu, ale w końcu oddał pocałunek, obejmując mnie ramionami za szyję. Daliśmy się ponieść chwili, całując się, aż do utraty tchu. Zawsze uważałem, że Jaehyung jest ładny, ale teraz z zaróżowionymi policzkami i rozmarzonym wzrokiem wyglądał jeszcze piękniej niż zazwyczaj. I miałem ten widok tylko i wyłącznie dla siebie.
 -Taki piękny - wyszeptałem, dotykając dłonią jego rozgrzanego i delikatnego policzka.
 -To znaczy, że ty...?
 -Tak, ja też cię kocham.
 Tym razem to on pocałował mnie.
 -Chodźmy do chłopaków, bo mówiłem im, że idę z tobą porozmawiać. A trochę głupio będzie jak wpadną tutaj i zastaną nas w takiej sytuacji.
 -Masz rację. Ale czy to znaczy, że my, no ten... - ze zdenerwowania nie mógł się wysłowić. Gdy już się podnieśliśmy złapałem go za rękę i odpowiedziałem z uśmiechem na ustach:
 -Jeśli chodzi ci o to czy jesteśmy parą, to tak, jeśli ty się zgodzisz.
 -Oczywiście, że tak.
 -To idziemy, musimy im wszystko wytłumaczyć - powiedziałem.
 -Okej.
 Wróciliśmy do salonu. Objąłem Jae ramieniem w pasie i oznajmiłem:
 -Chłopaki, Jae ma nam coś do powiedzenia.
 Wszystkie spojrzenia zwróciły się na mojego chłopaka.
 -Okej. Mam tylko jedno pytanie. Dlaczego Jaehyung jest cały czerwony i to łącznie z ustami? - zapytał Seungjin.
 Wymieniliśmy spojrzenia.
 -Długa historia - zaśmiałem się.
 -No to opowiadajcie! - wykrzyknął Jin i wyłączył lecący film.
 I opowiedzieliśmy wszystko.
 Chłopaki przyjęli to na spokojnie i zaakceptowali.
 A ja czułem jedno:
 To nowy początek czegoś pięknego.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz