Witam znowu.
Udało mi się dzisiaj, więc oto jest pierwszy rozdział "Obudź się..."
Nie będę się rozpisywać, zapraszam do czytania. Mam nadzieję, że się wam spodoba.
**************************
Tytuł: "Obudź się..."
Ilość: 1/?
Rodzaj: AU, smut
Pairing: Jren
Fandom: NU'EST
Ilość słów: 780
*Ren*
-Hej, księżniczko wstawaj – usłyszałem i poczułem, jak ktoś
szarpie mnie za ramię.
-Jeszcze chwila – mruknąłem pod nosem i odwróciłem się na drugi bok.
Myślałem, że ten ktoś mnie zostawi, ale osoba ta uparła się, żeby zakłócić mój
sen.
-Nie żadna chwila – warknięcie wprost do mojego ucha. – Wstawaj, albo
wylądujesz na podłodze.
Tylko jedna osoba na całym świecie jest dla mnie taka wredna. Co
ON robi w moim pokoju?! Momentalnie poderwałem się z łóżka i walnąłem
czołem w coś twardego.
-Ałła… - jęknąłem, rozmasowując obolałe miejsce.
-Serio?! No, co ty kurwa nie powiesz? Weź trochę pomyśl zanim coś zrobisz, co?
Spojrzałem na niego. Minę miał jakbym, co najmniej walnął go młotkiem w głowę.
-Co ty tu robisz? – Spytałem, nawet się z nim nie witając, czy przepraszając.
-Chłopaki kazali mi ciebie obudzić na śniadanie. Masz wstać, ubrać się i zejść
na dół, do kuchni – wytłumaczył mi jak małemu dziecku. Już miałem się
odszczekiwać, ale zrezygnowałem.
-Aha – mruknąłem tylko i zwlokłem się z łóżka. Podszedłem do szafy, wyjmując z
niej białą luźną bokserkę, czarne rurki i jakąś bieliznę. Miałem już zacząć się
przebierać, gdy przypomniałem sobie o jednej rzeczy, czy raczej osobie.
Odwróciłem się w stronę Jonghyuna i spiorunowałem go wzrokiem.
-Czy mógłbyś wyjść? Chciałbym się przebrać.
-Spokojnie i tak nie interesuje się takimi lalusiami jak ty. Mógłbyś się
zachowywać jak mężczyzna, a nie jak dziewczynka, wiesz?
-Czy mógłbyś, w końcu ze mnie zejść?! – krzyknąłem, wkurzony. Czy
on zawsze musi mi dokuczać? Co ja mu takiego zrobiłem?
-Hymmm…
pomyślmy – postukał palcem o dolna wargę, udając, że myśli. – Nie, nie mógłbym
– odpowiedział w końcu.
-WYNOŚ SIĘ Z MOJEGO POKOJU!!! – wydarłem się, chwyciłem poduszkę z łóżka i
rzuciłem nią w niego. Niestety starszy złapał ją w locie, więc nie trafiła w
cel. Odrzucił ją z powrotem na łózko, a następnie wyszedł z mojego pokoju bez
słowa, trzaskając drzwiami.
*JR*
Wyszedłem z pokoju Rena trzaskając drzwiami dla lepszego efekty,
następnie zszedłem na dół, do salonu gdzie na kanapie przed telewizorem spał
Aron, a na podłodze Baekho. Pewnie znowu grali na konsoli. Przeszedłem do
kuchni, a tam zastałem Minhyuna jedzącego kanapki.
-Hej Minnie – przywitałem się grzecznie.
-Co to za krzyki były, co? – zapytał od razu na wstępie.
-Taka mała kłótnia.
-Mała? Was kurwa w całym domie było słychać. O co poszło?
-Nie twój zasrany interes –warknąłem.
-Znowu mu coś powiedziałeś? – nie dawał za wygraną.
-Mówiłem, że to nie twój interes – odpowiedziałem.
-Wiesz co, mógłbyś w końcu zostawić Rena. Co on ci takiego zrobił?
-… - nie wiedziałem, co na to odpowiedzieć. Nie miałem zamiaru z nikim dzielić
się tym, co czuję, a już na pewno nie o uczuciach do pewnej osoby.
-Jong, a pomyślałeś kiedyś o tym, że on przez ciebie może coś sobie zrobić? –
zapytał, a ja na chwile zamarłem. Nigdy o tym nie pomyślałem.
-Nic mnie to nie obchodzi. Dla mnie on nic nie znaczy. Najlepiej by było gdyby
się zabił. Po co komu taka dziewczynka jak on? – skłamałem. Słowa, które
wypowiedziałem bolały mnie, le nie dałem tego po sobie poznać.
Minhyun patrzył na mnie oczami szeroko otwartymi z przerażenia i szoku.
-Ty aż tak go nienawidzisz?
-Kolejny raz ci powtarzam: Nie twój gówniany interes.
Mówiąc to wyszedłem z kuchni, kierując się na piętro do pokoju.
Po jakiś dziesięciu minutach musiałem iść do łazienki i tak zrobiłem,.
Przechodząc obok pokoju Rena zauważyłem, że drzwi są uchylone, a ze środka
słychać rozmowę.
Zatrzymałem się zaciekawiony i po chwili podszedłem bliżej.
-M-Minhyun-hyung… przytulisz mnie? – usłyszałem cichy, niepewny i lekko
zachrypnięty głos Rena.
Czyżby płakał? Zapewne przeze mnie, przez moje słowa.
Wiem, że nie powinienem go tak traktować, ale wolę udawać, że go nienawidzę,
niż przyznać się do tego, co naprawdę czuję.
-Pewnie młody – również cichy śmiech Minhyuna.
Z ciekawości zajrzałem, co robią. Obaj leżeli na łóżku, Minhyun przytulając do
siebie drobne ciałko maknae i Ren wtulony w niego jak w poduszkę. Poczułem
lekkie ukłucie zazdrości.
Chwile później Ren zasnął, a Minhyun delikatnie wyswobodził się z jego objęć,
następnie ułożył go na łóżku, przykrył kołdrą i pocałował w czoło, jak matka
dziecko na dobranoc. I znowu to cholerne uczucie zazdrości, którego tak
nienawidzę.
Szybko odsunąłem się od drzwi, widząc, że młodszy idzie w moja stronę.
Skierowałem się do łazienki, ale Minhyun złapał mnie za ramię, odwracając w
swoją stronę. Popatrzyłem na niego niechętnie i warknąłem:
-Puszczaj. Co ty ode mnie znowu chcesz?
-Jesteś z siebie zadowolony? Właśnie o to ci chodziło? Żeby Ren załamał się
psychicznie? Tego właśnie chcesz? Do tego dążysz? Jesteś żałosny Jong –
Powiedział przez zaciśnięte zęby. Gdyby nie mówił całej prawdy, już dostałby
ode mnie w twarz.
-Nic nie rozumiesz – powiedziałem tylko i w końcu udało mi się uwolnić z jego
uścisku, więc szybko udałem się do łazienki, zamykając się w niej na klucz.