,,Obudź się..." Rozdział 2
Hejoooooooo (nie wiem co mi jest, ale okej. To pewnie przez porę...)Udało mi się!!!!poprawiłam ten rozdział dość szybko, więc go wstawiam. Nie do końca dopracowany, ale gdybym go nie wstawiła, zapewne jutro zginęłabym z rąk pewnej osoby (heh).
No, nie przeciągając, bo i tak pewnie nikt tego nie przeczyta, zapraszam do czytania. ;D :*
********************************************
Tytuł: "Obudź się..."
Ilość: 2/?
Rodzaj: AU, smut (przynajmniej jak na razie, potem może się to zmienić :D)
Pairing: Jren
Fandom: NU'EST
Ilość słów:1 195
*Ren*
Byłem bardzo wdzięczny Minhyunowi-hyungowi, za to, że się tak o mnie troszczy i oczywiście też za to, że porozmawiał z JR’em. Ale nie powiedziałem mu o jednym. A mianowicie o tym, że słyszałem część ich rozmowy.
Szedłem wtedy do kuchni po coś do jedzenia, ale zatrzymałem się słysząc rozmowę.
-… coś sobie zrobić? – rozpoznałem głos Minniego. Nie wiedziałem, o co chodzi, więc podszedłem bliżej i lekko wychyliłem głowę, chcąc sprawdzić, z kim rozmawia. W ułamku sekundy cofnąłem się, widząc, że osobą stojącą naprzeciwko Minhyuna jest Jonghyun.
Chłopak przez chwile nie odpowiadał na pytania zadane przez młodszego, aż w końcu powiedział:
-Nic mnie to nie obchodzi. Dla mnie on nic nie znaczy. Najlepiej by był, gdyby się zabił. Po co komu taka dziewczynka jak on?
Już wiedziałem, o czym rozmawiają starsi, a raczej, o kim. Jest tylko jedna osoba, której JR aż jak nienawidzi. Ja. Oni rozmawiają o mnie.
Po tym jak w końcu dotarły do mnie słowa wypowiedziane przez Jonga, poczułem ukłucie w okolicach serca. Jeszcze nigdy nic mnie tak nie zabolało, jak to, co usłyszałem przed chwilą. Nie czułem zaskoczenia, wiedziałem, że on mnie nienawidzi, ale jedynie ból rozdzierający moje serce.
-Ty aż tak go nienawidzisz? – zszokowany głos Minhyuna przywrócił mnie do rzeczywistości. Zanim zdążyłem usłyszeć odpowiedź Jonga, wbiegłem na schody, a następnie do mojego pokoju. Tam rzuciłem się na łóżko, a łzy popłynęły po moich policzkach.
Leżałem tak, wtulając ywarz w poduszkę.
Dlaczego musiałem się zakochać akurat w tobie?
-A w kim się zakochałeś Rennie? – usłyszałem pytanie, zadane przez Minhyuna.
-Co? – zapytałem odwracając się do niego. Nawet nie usłyszałem jak wchodził, a co bardziej nie miałem pojęcia, że wypowiedziałem na głos moje myśli.
-Powiedziałeś: ,,Dlaczego musiałem zakochać się akurat w tbie?”. No wiec jak, powiesz najlepszemu przyjacielowi, kto ci tak zawrócił w głowie? – Minhyun wszedł do pokoju i usiadł obok mnie.
-Nie chce o tym gadać – mruknąłem i mocniej wtuliłem twarz w poduszkę, chcąc ukryć rumieniec na niej.
-Ej no Rennie, no proszę… Chce wiedzieć, co trapi mojego przyjaciela – powiedział i delikatnie obrócił mnie przodem do siebie.
-J-jonghyun – mruknąłem pod nosem. Minhyun chyba nie usłyszał, bo zmarszczył pytająco brwi i przysunął się bliżej.
-Kto?
-Jonghyun – powiedziałem nieco głośniej.
Popatrzył na mnie z niedowierzeniem i współczuciem.
-No to mamy mały problem.. – mruknął jakby sam do siebie. – Jesteś na sto procent pewny, że w nim? – chciał się upewnić. Gdy pokiwałem twierdząco głową, westchnął. – Ren, zdajesz sobie sprawę z tego, że on cię nienawidzi i nie odwzajemnia twoich uczuć. Wiesz, że zawsze mogę z nim poga..
-Nie! – przerwałem mu. – Nie chcę, żeby ktoś się o tym dowiedział, a już na pewno nie On.
-Okej, nikomu nic nie powiem. Idź już spać, co?
-Dobrze – przytaknąłem, ale po ułamku sekundy zwróciłem się do starszego:
-M-Minhyun-hyung… przytulisz mnie? – spytałem i popatrzyłem na niego niepewnie, a on uśmiechnął się do mnie, odpowiadając:
-Pewnie, młody – a następnie objął mnie, przytulając. Wtuliłem się w mojego hyung, s po chwil zasnąłem.
Byłem bardzo wdzięczny Minhyunowi-hyungowi, za to, że się tak o mnie troszczy i oczywiście też za to, że porozmawiał z JR’em. Ale nie powiedziałem mu o jednym. A mianowicie o tym, że słyszałem część ich rozmowy.
Szedłem wtedy do kuchni po coś do jedzenia, ale zatrzymałem się słysząc rozmowę.
-… coś sobie zrobić? – rozpoznałem głos Minniego. Nie wiedziałem, o co chodzi, więc podszedłem bliżej i lekko wychyliłem głowę, chcąc sprawdzić, z kim rozmawia. W ułamku sekundy cofnąłem się, widząc, że osobą stojącą naprzeciwko Minhyuna jest Jonghyun.
Chłopak przez chwile nie odpowiadał na pytania zadane przez młodszego, aż w końcu powiedział:
-Nic mnie to nie obchodzi. Dla mnie on nic nie znaczy. Najlepiej by był, gdyby się zabił. Po co komu taka dziewczynka jak on?
Już wiedziałem, o czym rozmawiają starsi, a raczej, o kim. Jest tylko jedna osoba, której JR aż jak nienawidzi. Ja. Oni rozmawiają o mnie.
Po tym jak w końcu dotarły do mnie słowa wypowiedziane przez Jonga, poczułem ukłucie w okolicach serca. Jeszcze nigdy nic mnie tak nie zabolało, jak to, co usłyszałem przed chwilą. Nie czułem zaskoczenia, wiedziałem, że on mnie nienawidzi, ale jedynie ból rozdzierający moje serce.
-Ty aż tak go nienawidzisz? – zszokowany głos Minhyuna przywrócił mnie do rzeczywistości. Zanim zdążyłem usłyszeć odpowiedź Jonga, wbiegłem na schody, a następnie do mojego pokoju. Tam rzuciłem się na łóżko, a łzy popłynęły po moich policzkach.
Leżałem tak, wtulając ywarz w poduszkę.
Dlaczego musiałem się zakochać akurat w tobie?
-A w kim się zakochałeś Rennie? – usłyszałem pytanie, zadane przez Minhyuna.
-Co? – zapytałem odwracając się do niego. Nawet nie usłyszałem jak wchodził, a co bardziej nie miałem pojęcia, że wypowiedziałem na głos moje myśli.
-Powiedziałeś: ,,Dlaczego musiałem zakochać się akurat w tbie?”. No wiec jak, powiesz najlepszemu przyjacielowi, kto ci tak zawrócił w głowie? – Minhyun wszedł do pokoju i usiadł obok mnie.
-Nie chce o tym gadać – mruknąłem i mocniej wtuliłem twarz w poduszkę, chcąc ukryć rumieniec na niej.
-Ej no Rennie, no proszę… Chce wiedzieć, co trapi mojego przyjaciela – powiedział i delikatnie obrócił mnie przodem do siebie.
-J-jonghyun – mruknąłem pod nosem. Minhyun chyba nie usłyszał, bo zmarszczył pytająco brwi i przysunął się bliżej.
-Kto?
-Jonghyun – powiedziałem nieco głośniej.
Popatrzył na mnie z niedowierzeniem i współczuciem.
-No to mamy mały problem.. – mruknął jakby sam do siebie. – Jesteś na sto procent pewny, że w nim? – chciał się upewnić. Gdy pokiwałem twierdząco głową, westchnął. – Ren, zdajesz sobie sprawę z tego, że on cię nienawidzi i nie odwzajemnia twoich uczuć. Wiesz, że zawsze mogę z nim poga..
-Nie! – przerwałem mu. – Nie chcę, żeby ktoś się o tym dowiedział, a już na pewno nie On.
-Okej, nikomu nic nie powiem. Idź już spać, co?
-Dobrze – przytaknąłem, ale po ułamku sekundy zwróciłem się do starszego:
-M-Minhyun-hyung… przytulisz mnie? – spytałem i popatrzyłem na niego niepewnie, a on uśmiechnął się do mnie, odpowiadając:
-Pewnie, młody – a następnie objął mnie, przytulając. Wtuliłem się w mojego hyung, s po chwil zasnąłem.
**Następnego dnia**
*JR*
Od samego rana chodziłem wykurzając się na wszystko i wszystkich. Każdy, nawet najmniejszy drobiazg mnie wkórwiał. Tym bardziej, że prawie na każdym kroku spotykałem albo Minhyuna, który chciał ze mną o czymś pogadać, albo Rena, który unikał mnie jak ognia. Serio, za każdym razem, gdy wchodziłem do jakiegoś pomieszczenia, w którym był młodszy, to on od razu wybiegał. Gdy widziałem jego twarz, widniał na niej smutek i ból, przez co moje serce rozpadało się na kawałeczki. No, ale przecież sam chciałem udawać, że go nienawidzę. A teraz mam za swoje. Cierpię jak nigdy dotąd. Dlaczego miłość musi być taka skomplikowana i bolesna?
Wieczorem byłem tak nabuzowany, że postanowiłem iść do klubu się napić, więc szybko się przebrałem, założyłem buty i wyszedłem, nie informując nikogo, dokąd idę.
Od samego rana chodziłem wykurzając się na wszystko i wszystkich. Każdy, nawet najmniejszy drobiazg mnie wkórwiał. Tym bardziej, że prawie na każdym kroku spotykałem albo Minhyuna, który chciał ze mną o czymś pogadać, albo Rena, który unikał mnie jak ognia. Serio, za każdym razem, gdy wchodziłem do jakiegoś pomieszczenia, w którym był młodszy, to on od razu wybiegał. Gdy widziałem jego twarz, widniał na niej smutek i ból, przez co moje serce rozpadało się na kawałeczki. No, ale przecież sam chciałem udawać, że go nienawidzę. A teraz mam za swoje. Cierpię jak nigdy dotąd. Dlaczego miłość musi być taka skomplikowana i bolesna?
Wieczorem byłem tak nabuzowany, że postanowiłem iść do klubu się napić, więc szybko się przebrałem, założyłem buty i wyszedłem, nie informując nikogo, dokąd idę.
*Ren*
Cały dzień unikałem Jonghyuna. Jak pojawiał się na horyzoncie, mnie nie było w trybie natychmiastowym.
Najdziwniejsze, że przez ten czas w domu był spokój. Nikt się o nic nie kłócił, ani nic takiego. Tylko lider chodził i darł się na każdego za byle, co. Znowu go coś ugryzło? Czy może postanowił, że poznęca się nad resztą, skoro nade mną nie ma jak?
W końcu, pod wieczór, znudzony siedzeniem w domu, postanowiłem wyjść na spacer. Założyłem full cap’a, ukrywając moje wyróżniające się blond włosy, okulary zasłaniające mi pół twarzy, buty i wyszedłem na zewnątrz.
Cały dzień unikałem Jonghyuna. Jak pojawiał się na horyzoncie, mnie nie było w trybie natychmiastowym.
Najdziwniejsze, że przez ten czas w domu był spokój. Nikt się o nic nie kłócił, ani nic takiego. Tylko lider chodził i darł się na każdego za byle, co. Znowu go coś ugryzło? Czy może postanowił, że poznęca się nad resztą, skoro nade mną nie ma jak?
W końcu, pod wieczór, znudzony siedzeniem w domu, postanowiłem wyjść na spacer. Założyłem full cap’a, ukrywając moje wyróżniające się blond włosy, okulary zasłaniające mi pół twarzy, buty i wyszedłem na zewnątrz.
*Minhyun*
Było dobrze po jedenastej, a zarówno Rena, jak i JR’a nigdzie nie mogłem znaleźć. Wszedłem do salonu, gdzie zastałem Jasona i Baekho siedzących na podłodze przed telewizorem. Wcześniej był z nimi jeszcze Aron. A tego gdzie wywiało?
-Hej, a gdzie Aron-hyung? – zapytałem siadając w fotelu.
-Tutaj – usłyszałem z tyłu. Odwróciłem się. W drzwiach stał hyung z kanapką w ręce. No, już widomo gdzie był.
-Dobra, trójka jest, a gdzie pozostała dwójka? Widział ktoś Rena i JR’a? – zapytałem patrząc na każdego po kolei.
-Nie, ja nie widziałem – odpowiedział Aron, zapychając się kanapką.
-Ja tez nie –odezwał się Baekho, ciągle patrząc w ekran telewizora.
-Bardzo, kurwa przydatne – mruknąłem pod nosem.
-Nie wyrażaj się dzieciaku – powiedział Aron, grożąc mi palcem. – A poza tym, sam się pytałeś, a my tylko odpowiedzieliśmy.
-Dobra, dobra, nieważne – zwróciłem się w stronę najstarszego chłopaka. – A ty Jason widziałeś któregoś z zaginionych?
-Nie, nie widziałem – pokręcił głową. Już miałem coś powiedzieć, gdy chińczyk dodał: - Ale słyszałem jak ktoś wychodził. Dwa razy.
-To pewnie te dwie zguby – skwitowałem. – Dobra, dzięki Jason. Zadzwonię do Jonghyuna.
Wyszedłem do kuchni, wyciągając telefon z kieszeni spodni i wybierając numer lidera. Odebrał dopiero po szóstym sygnale.
-Halo? – ledwie usłyszałem co mówi. W tle słyszałem głośną muzykę, co znaczyło, że był w jakimś klubie.
-Hej JR. Tu Minhyun. Gdzie jesteś?
-A, co nie słychać, że w klubie? – warknął zirytowany.
-No słychać.
-To czego chcesz?
-Kiedy zamierzasz wrócić?
-No niedługo. To tyle? To ja się roz…
-Jeszcze jedno – nie dałem mu dokończyć. – Jest z tobą Ren?
-A co księżniczka się zgubiła? – zaśmiał się.
-Jest z tobą, czy nie?
-Nie.
-A mógłbyś się za nim rozejrzeć, gdy będziesz wracał do domu?
-A no możeeee…
-JR… - zacząłem, ale mi przerwał.
-Dobra, dobra… Rozejrzę się – powiedział i rozłączył się.
Jeszcze raz spróbowałem dodzwonić się do maknae. Jeden sygnał, drugi, trzeci, czwarty…
-Przepraszamy, wybrany abonament jest tymczasowo niedostępny… - wcisnąłem czerwoną słuchawkę, wsadziłem telefon do kieszenie i wkurzony na młodszego poszedłem do swojego pokoju.
Było dobrze po jedenastej, a zarówno Rena, jak i JR’a nigdzie nie mogłem znaleźć. Wszedłem do salonu, gdzie zastałem Jasona i Baekho siedzących na podłodze przed telewizorem. Wcześniej był z nimi jeszcze Aron. A tego gdzie wywiało?
-Hej, a gdzie Aron-hyung? – zapytałem siadając w fotelu.
-Tutaj – usłyszałem z tyłu. Odwróciłem się. W drzwiach stał hyung z kanapką w ręce. No, już widomo gdzie był.
-Dobra, trójka jest, a gdzie pozostała dwójka? Widział ktoś Rena i JR’a? – zapytałem patrząc na każdego po kolei.
-Nie, ja nie widziałem – odpowiedział Aron, zapychając się kanapką.
-Ja tez nie –odezwał się Baekho, ciągle patrząc w ekran telewizora.
-Bardzo, kurwa przydatne – mruknąłem pod nosem.
-Nie wyrażaj się dzieciaku – powiedział Aron, grożąc mi palcem. – A poza tym, sam się pytałeś, a my tylko odpowiedzieliśmy.
-Dobra, dobra, nieważne – zwróciłem się w stronę najstarszego chłopaka. – A ty Jason widziałeś któregoś z zaginionych?
-Nie, nie widziałem – pokręcił głową. Już miałem coś powiedzieć, gdy chińczyk dodał: - Ale słyszałem jak ktoś wychodził. Dwa razy.
-To pewnie te dwie zguby – skwitowałem. – Dobra, dzięki Jason. Zadzwonię do Jonghyuna.
Wyszedłem do kuchni, wyciągając telefon z kieszeni spodni i wybierając numer lidera. Odebrał dopiero po szóstym sygnale.
-Halo? – ledwie usłyszałem co mówi. W tle słyszałem głośną muzykę, co znaczyło, że był w jakimś klubie.
-Hej JR. Tu Minhyun. Gdzie jesteś?
-A, co nie słychać, że w klubie? – warknął zirytowany.
-No słychać.
-To czego chcesz?
-Kiedy zamierzasz wrócić?
-No niedługo. To tyle? To ja się roz…
-Jeszcze jedno – nie dałem mu dokończyć. – Jest z tobą Ren?
-A co księżniczka się zgubiła? – zaśmiał się.
-Jest z tobą, czy nie?
-Nie.
-A mógłbyś się za nim rozejrzeć, gdy będziesz wracał do domu?
-A no możeeee…
-JR… - zacząłem, ale mi przerwał.
-Dobra, dobra… Rozejrzę się – powiedział i rozłączył się.
Jeszcze raz spróbowałem dodzwonić się do maknae. Jeden sygnał, drugi, trzeci, czwarty…
-Przepraszamy, wybrany abonament jest tymczasowo niedostępny… - wcisnąłem czerwoną słuchawkę, wsadziłem telefon do kieszenie i wkurzony na młodszego poszedłem do swojego pokoju.
*JR*
Właśnie tańczyłem z jakąś ładną blondyneczką, gdy zadzwonił do mnie Minhyun. Popatrzyłem na wyświetlacz: 23:37. O tej porze Ren już dawno powinien być w łóżku. Zacząłem się o niego martwić, ale nie dałem tego po sobie poznać. Jak tylko zakończyłem rozmowę z Minnim, od razu wyszedłem z klubu.
Wracałem do domu bocznymi ulicami, zastanawiając się gdzie mógł się podziać ten dzieciak. Szedłem zamyślony, rozglądając się dokoła, ale nigdzie go nie widziałem. A jak coś mu się stało? Jak ktoś go zaatakował? Jak wpadł pod samochód? Mój mózg wypełniały same najgorsze scenariusze. Nagle w głowie usłyszałem krzyk Rena. Pomyślałem, że to tylko wytwór mojej wyobraźni, więc szedłem dalej, ale krzyk rozległ się znowu i znowu, to nie mógł być mój mózg. Krzyk przepełniony był bólem i przerażeniem. Zmroziło mnie przerażenie, a plecy oblał zimny pot. To głos osoby, która kocham całym sercem… Głos mojego Rena.
Biegiem rzuciłem się w kierunku z skąd dochodził. Błagam, żeby on żył… Żeby nie było za późno…
Właśnie tańczyłem z jakąś ładną blondyneczką, gdy zadzwonił do mnie Minhyun. Popatrzyłem na wyświetlacz: 23:37. O tej porze Ren już dawno powinien być w łóżku. Zacząłem się o niego martwić, ale nie dałem tego po sobie poznać. Jak tylko zakończyłem rozmowę z Minnim, od razu wyszedłem z klubu.
Wracałem do domu bocznymi ulicami, zastanawiając się gdzie mógł się podziać ten dzieciak. Szedłem zamyślony, rozglądając się dokoła, ale nigdzie go nie widziałem. A jak coś mu się stało? Jak ktoś go zaatakował? Jak wpadł pod samochód? Mój mózg wypełniały same najgorsze scenariusze. Nagle w głowie usłyszałem krzyk Rena. Pomyślałem, że to tylko wytwór mojej wyobraźni, więc szedłem dalej, ale krzyk rozległ się znowu i znowu, to nie mógł być mój mózg. Krzyk przepełniony był bólem i przerażeniem. Zmroziło mnie przerażenie, a plecy oblał zimny pot. To głos osoby, która kocham całym sercem… Głos mojego Rena.
Biegiem rzuciłem się w kierunku z skąd dochodził. Błagam, żeby on żył… Żeby nie było za późno…