:)

:)

środa, 17 grudnia 2014

,,Obudź się..." Rozdział 4

Heja.
Nie wiem, czy ktoś w ogóle czyta tego bloga (mam nadziję, że przynajmniej jedna lub dwie osoby), a tym bardziej notki ode mnie.
A więc tak, skoro mam czas postwnowiłam dodać ten nieszczęsny rozdział.
Heh, dobra żartowałam.
Zostałam do tego zmuszona i zaszantarzowana.
Dobra nie wiem co pisać, ten próbny egzamin totalnie mi mózg wyprał. Dosłownie, historia szczególnie.
Zapraszam do czytania.
Za dedykiem dla: Aivilo Lee i Cheshire Violet.

**********************************************************

Tytuł: ''Obudź się...''
Ilość: 4/?
Rodzaj: To samo.
Pairing: Jren
Fandom: NU'EST

 Ilość słów: 1 148

*JR*
Spojrzałem na lekarza zapłakanymi oczyma i zadałem pytanie, dręczące mnie odkąd Ren trafił do tego cholernego szpitala:
-Co z nim?
-Nie udało na się go wybdzić. Żyje, ale jest w śpiączce. Robiliśmy wszystko, co w naszej mocy – odpowiedział smuto lekarz.
Odetchnąłem z ulgą, ale dalej płakałem. Przynajmniej żyje. To się liczy. Na pewno kiedyś się obudzi.
-Przewieziemy go na sale. Niedługo będzie można do niego wejść.
-A, co mu tak właściwie się stało? – zapytał Aron, obejmujący łkającego Minhyuna.
-Został bardzo dotkliwie pobity. Ma siedem złamanych żeber, obrażenia wewnętrzne i… - zatrzymał się na chwile. Spojrzeliśmy na niego ze strachem i niecierpliwością. – I podejrzewam, że – znowu się zawiesił - …, że został zgwałcony. – dokończył szeptem. – Przykro mi.
-Obożebożebożeboże… - szeptał Minnie, zakrywając usta dłonią.
-To nie możliwe – powiedziałem do siebie, również po cichu. – Tylko nie mój mały Rennie.
-TWÓJ?! Jaki kurwa TWÓJ?! Ty go przecież nienawidzisz! Gdyby nie ty, Ren nigdy nie wyszedłby na ten pieprzony dwór i TO nigdy by się nie stało! Wszystko przez ciebie! Przez to, że tak po nim jeździłeś, nienawidziłeś! – wydarł się Baekho, podszedł do mnie i przywalił w twarz. Nie broniłem się. Bo, po co? Przecież wszystko, co powiedział było prawdą. To, co spotkało Rena to moja wina. Gdybym na początku powiedział mu, co czuję, a nie poniżał i wyzywał na każdym kroku, to nic by się nie stało. Z moich oczu popłynęły nowe łzy.
-Baekho, spokojnie – powiedział Minhyun, zbliżył się do chłopaka i położył mu rękę na ramieniu w uspokajającym geście. – Nie masz racji. To wina nas wszystkich. Zamiast mu pomóc, porozmawiać, my w ogóle nie zwracaliśmy na to uwagi. Mogliśmy jakoś zareagować.
Przez naszą kłótnię nie zauważyliśmy nawet, że lekarz oddalił się do swoich obowiązków. Po pięciu minutach z Sali wyszły dwie pielęgniarki, pchające łózko, na którym leżała postać przykryta po samą szyje białą kołdrą. Od razu podbiegłem do nieprzytomnego chłopaka. Wyglądał jak anioł. Skórę miał jak porcelanowa lalka, blond włosy otaczały jego twarz, pogrążoną w spokojnym śnie, jak aureola. Wyglądał boleśnie pięknie. Złapałem jego rękę. Była chłodna w dotyku, ale bardzo delikatna. Patrząc na niego w takim stanie poczułem, że kolejny raz tego dnia, płaczę. Płakałem przez moją własną głupotę. Przez samego siebie mogłem stracić jedyna osobę, którą kochałem. Wiedziałem, że przez moje zachowanie straciłem szansę na szczęście. Już nigdy nie pokocham nikogo innego, tak jak kocham Rena.
Pół godziny później Ren był już na Sali. Chłopaki siedzieli na kanapach, ustawionych pod jedna ze ścian, a ja cały czas spędziłem przy jego łóżku, trzymając drobna dłoń chłopaka w swojej. Nie przestawałem płakać, nikt ni mógł mnie uspokoić, aż w końcu Aron nie wytrzymał i zadał pytanie, które musiało kiedyś paść:
-Jong, powiesz nam, o co chodzi? Dlaczego tak nagle zacząłeś się martwic o naszego maknae? I tym razem masz odpowiedzieć, a nie się wykręcać wzruszeniem ramion.
Nie wiedziałem jak im to powiedzieć, więc zwróciłem się do jedynej osoby, która wiedziała o wszystkim.
-Minhyun, mógłbyś?
-Mam im wszystko powiedzieć? – upewnił się młodszy, a ja skinąłem głową na potwierdzenie. – A więc tak… - zaczął i popatrzył na resztę. – JR nigdy nie nienawidził Rena. Tak naprawdę od samego początku go kochał, ale bał się tego uczucia, dlatego się tak zachowywał. Myślał, że jak wmówi sobie, że go nienawidzi, to ta miłość odejdzie, ale jak widać to się nie sprawdziło, tylko przysporzył bólu zarówno sobie, jak i Renowi – przerwał na chwile i uśmiechnął się do mnie smutno. – No tyle.
Chłopaki siedzieli patrząc na mnie szeroko otwartymi oczami, a ja robiłem wszystko, żeby tylko nie patrzeć im prosto w oczy.
-JR… czy-czy to prawda? – zapytał w końcu Jason. Kiwnąłem głową.
-Taa… Prawda… - mruknąłem, wpatrując się w swoje buty i czerwieniąc jak cholera.
-Nie no, nie wieżę! – wykrzyknął nagle Aron, śmiejąc się jak głupi. Popatrzyliśmy na niego jak na debila. – No, co? Pierwszy raz widzę, jak nasz kochany lider się rumieni! – odpowiedział na niezadane pytanie, zginając się w pół i łapią za brzuch. Zignorowałem go i odwróciłem się w stronę Rena. Wyglądał na takiego bezbronnego, słabego i niezdolnego do jakiegokolwiek ruchu, że patrząc na niego czułem niemal fizyczny ból, a serce rozpadało się sir na miliony kawałków, które nigdy nie wróci do poprzedniego stanu. Zostanie naprawiony dopiero, gdy chłopak leżący na łóżku obudzi się i znowu będzie z nami.
*Aron*
Nie mogłem uwierzyć w to, co powiedział nam Minhyun. Nigdy nie podejrzewałbym, że JR może kochać naszą Divę. Zawsze mu dokuczał, wyzywał i poniżał. Wydawało mi się, zresztą widać, że nie tylko mi, że JR nienawidzi Rena, od kiedy tylko go zobaczył. A teraz się okazuje, że on przez cały ten czas udawał i, że go kocha. To się po prostu w głowie nie mieści.
Spojrzałem na lidera, który patrzył na pogrążonego we śnie Rena z czułością, miłością i bólem. No, przynajmniej teraz nie ukrywa uczuć, jak robił to dotychczas.
Wstałem i skierowałem się do wyjścia z Sali.
-A ty, dokąd? – usłyszałem Minhyuna i poczułem jak visual łapie mnie za rękę. Odwróciłem się twarzą do niego.
-Do lekarza, muszę z nim porozmawiać – powiedziałem i wyszedłem.
Znalazłem tego typka – nie pamiętam jak się nazywał – w gabinecie.
-Dzień dobry – przywitałem się grzecznie, wchodząc do środka.
-Dzień dobry. Słucham pana – odpowiedział.
-Ja jestem przyjacielem Choi Min Kiego. Chciałem się o coś spytać.
-Proszę bardzo.
-Czy on się obudzi? – zapytałem ledwo słyszalnym szeptem ze łzami w oczach.
-Nie będę pana okłamywać. Nie sądzę, żeby kiedykolwiek się obudził. Ma małe szanse. Gdzieś około 3-4 procent. – powiedział smutnym, wystudiowanym głosem. Łzy popłynęły po moich policzkach. Nie starałem się ich powstrzymać. – Naprawdę bardzo panom współczuję. Tak młody chłopak. Obiecuje, że zrobimy wszystko, co w naszej mocy, żeby wybudzić pańskiego przyjaciela.
-Dziękuje. Do widzenia – powiedziałem i wyszedłem.
Wróciłem na salę, a chłopaki od razu zaczęli mnie wypytywać.
-I, co?
-Co powiedział?
-Co dalej?
-Chłopaki spokój! – odezwał się JR i podszedł do naszej czwórki. – I co powiedział lekarz? Ale po twojej minie widzę, że to nic dobrego – mówił smutnym głosem, ale przynajmniej już nie płakał, lecz gdy dowie się, o czym się dowiedziałem pewnie znowu się załamie.
-A wiec, poszedłem się spytać czy Ren się z tego wybudzi… - zawiesiłem na chwilę głos – i lekarz powiedział, że są na to nikłe szanse. Tylko jakieś 3-4 procenty – dokończyłem załamany.
Tak jak się spodziewałem, JR załamał się jeszcze bardziej. Szczerze, nie miałem pojęcia, że tak się zachowa. Wybuchł głośnym płaczem, podbieg…ł do łózka i prawie, że rzucił się na Rena, przytulając go do siebie. Co chwilę szeptał: „Obudź się, obudź się, obudź się…”
-Hyung spokojnie. Ren jest silny, da radę. Zobaczysz,wujdzie z tego – uspokajał go Minhyun. Nie byłem pewny, co do słów młodszego, ale wierzyłem w to. Muszę wierzyć i reszta również.
Zostaliśmy w szpitalu, dopóki nas z stamtąd nie wyproszono, chociaż nie odbyło się bez cyrków. Gdyż nasz „kochany” lider za żadne skarby nie chciał zostawić Rena, personel musiał wzywać ochronę, żeby go wyprowadziła.
W końcu dotarliśmy do domu i każdy zaszył się w swoim pokoju, przeżywając to, co się stało na swój sposób.

2 komentarze:

  1. Po pierwsze: dziękuję za dedykację ^^
    A po drugie: zabiję cię jeśli jutro nie dostane kolejnego rozdziału! To jest takie piękne i smutne, że... że nie wiem co ci zrobię jak to się źle skończy XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Buuuuuu płacze :((( Biedna Renia buuuuu (normalnie nienawidzę cie za ten rozdział XD )

    OdpowiedzUsuń