:)

:)

środa, 3 czerwca 2015

"New Life" Rozdział 14 - ostatni

Hejcia.
To już ostatni rozdział "New Life". Trochę szkoda mi to przerywać, ale cóż...
Mam nadzieję, że się wam podobało i dziękuję tym, którzy czytali to do samego końca (że im się chciało). :D
Zostanie mi tylko jeszcze wstawić epilog i pożegnamy się z Hansolem i B-Joo.
Miłego czytania. :*

***********************************************************************************



***********************************************************************************

Tytuł: "New Life"
Ilość: 14/14
Rodzaj: Slash, AU, Fluff
Paring: HanJoo, Luhan x Xero
Fandom: TOPP DOGG, EXO, SHINee
Raiting: +18
Ilość słów: 1 079
Ostrzeżenia: Przekleństwa, Scena łóżkowa



*B-JOO*
  Po śmierci mamy nie mogłem się ogarnąć. Pogrążyłem się w rozpaczy i nie zapowiadało się na to, żeby ta postać rzeczy szybko się zmieniła.
  Pomimo tego, że wyglądałem i zachowywałem się tak jakbym był w innym świecie to wiedziałem co się dzieje wokół mnie. Widziałem zachowanie Luhana i Xero wobec mnie. Również Hansol się zmienił. Cała trójka obchodziła się ze mną jak z jajkiem. Próbowali mnie wyciągnąć z dołka, ale nie udawało im się. Oni chcieli zrobić to na siłę, a mi potrzebna była tylko czyjaś bliskość. Dlatego właśnie nie wychodziłem z pokoju. Pamiętam czym to się skończyło poprzednim razem. Nie chciałem znowu wracać do prostytucji. Nigdy więcej…
  Tego dnia, gdy Hansol wszedł do mojego pokoju byłem już w troszeczkę lepszym stanie psychicznym. Nie płakałem, po prostu nie miałem już na to siły. Nie zwracałem uwagi na starszego chłopaka. Widziałem, że poruszał ustami, ale żadne jego słowo do mnie nie docierało. Zawsze tak było. Jego wybuch zadziałał na mnie jak kubeł lodowatej wody.
  -C-co? – zapytałem zdezorientowany.
  -Do cholery, ogarnij się! – krzyczał mi prosto w twarz. – Nie możesz się tak zachowywać…
  -Zamknij się – powiedziałem zachrypniętym głosem. Skutki nieodzywania się przez tak długi czas. – Nie będziesz mi mówił jak mogę się zachowywać, a jak nie.
  -Co?
  -Powiedziałem, żebyś się zamknął.
  -B-Joo…
  -Teraz to „B-Joo”, tak? Wcześniej byłem dla ciebie dziwką, a teraz już nią nie jestem? – zapytałem załamanym głosem. Dalej go kochałem i wspomnienia o tym jak mnie traktował cały ten czas mnie bolały. Jak teraz zacznie mnie wyzywać, to naprawdę nie wytrzymam.
  -B-Joo, ja…
  -Daruj sobie, nie potrzebuję twojego współczucia – warknąłem, wstając z łóżka. Momentalnie pociemniało mi przed oczami i pewnie upadłbym na podłogę, gdyby Hansol nie zareagował na czas. Złapał mnie nie pozwalając upaść i z powrotem położył na łóżku.
  -Młody, co ci? – zapytał pochylając się nade mną, a na twarzy ewidentnie miał wypisaną troskę i lekki strach.
  -Nic, po prostu trochę zakręciło mi się w głowie – wyjaśniłem.
  -B-Joo, to nie jest żadne nic, do kurwy! Jesteś strasznie blady i chudy.
  -Nic mi nie jest – zaprzeczyłem od razu.
  -Musisz zacząć normalnie jeść – powiedział. – Musisz – dodał z naciskiem.
  -Przecież jem… - mruknąłem.
  -Ale nie tyle ile powinieneś. Sam się dzisiaj przekonałeś do czego to prowadzi. Gdybyś jadł NORMALNIE wszystko byłoby dobrze, a tak to masz poważne niedożywienie.
  -Przesadzasz – rzuciłem lekceważąco. – Czuję się dobrze.
  -Zjedz coś – powiedział wskazując na szafkę na której stała taca z jedzeniem.
  -Nie jestem głodny.
  -Proszę, zrób to dla mnie – poprosił łamiącym się głosem. Przyjrzałem się mu dokładnie. W jego oczach zobaczyłem błaganie, smutek, ale i coś jeszcze, coś czego nie zrozumiałem.
  -No okej – zgodziłem się, nie mogłem mi domówić, nie gdy w końcu normalnie ze mną rozmawia, a nawet martwi o mój stan.
  Podniosłem się do siadu, oparłem o ścianę, wziąłem jedną z kanapek i zacząłem jeść.
  -I co, aż tak strasznie? – zaśmiał się Hansol.
  Mruknąłem coś niezrozumiale. Zjadłem trzy kanapki (te najmniejsze oczywiście) i już byłem najedzony.
  -Więcej nie dam rady – oznajmiłem.
  -Przynajmniej dobrze, że w ogóle coś zjadłeś – westchnął.
  -Dlaczego? – spytałem. Popatrzył na mnie nie rozumiejąc. – Dlaczego się tak zachowujesz? Wcześniej to cieszyłbyś się, gdybym umierał. A teraz? Rozmawiasz ze mną, nie wyzywasz, martwisz się… Nie rozumiem tego…
  -Po prostu coś zrozumiałem – odpowiedział, a ja dalej nie wiedziałem, o czym mówi.
  -Co takiego? – zaciekawiłem się.
  -Zrozumiałem, co tak naprawdę do ciebie czuję i to bynajmniej nie jest nienawiść… - odpowiedział cicho.
  Lekko mnie zamurowało. Siedziałem i patrzyłem na niego z otwartą gębą. Pewnie wyglądałem jak idiota, ale kij z tym.
  -C-co czujesz? – wykrztusiłem w końcu z siebie.
  -B-Joo, ja cię kocham. Wtedy na weselu mi się spodobałeś, dlatego poszedłem z Hyuną, by o tobie zapomnieć. Potem, jak się dowiedziałem o TYM, myślałem, że cię znienawidzę i zapomnę o tym pociągu do ciebie. Ale jedyne co czułem to zazdrość, o to, że to ktoś inny cię dotyka…
  Byłem w jeszcze większym szoku. I znowu wyglądałem ja głupek.
  -Naprawdę?
  -Tak, naprawdę.
  Po tych słowach na moją twarz wpłynął szeroki uśmiech. Od śmierci mamy, a nawet też taty nie byłem tak szczęśliwy jak w tym momencie. Rzuciłem się na chłopaka popychając go na łóżko.
  -Hansol, ja tez cię kocham.
  Nie dałem mu odpowiedzieć, tylko go pocałowałem. Starszy oddał pocałunek niemal natychmiast, od razu przejmując nad nim kontrolę. Ręce ulokował nie moich biodrach i przewrócił nas tak, że teraz to on był nade mną. Przejechał językiem po mojej dolnej wardze, a ja z chęcią uchyliłem usta. Zrobiło mi się strasznie gorąco, ale olałem to. Hansol wsunął nogę pomiędzy moje uda. Jęknąłem prosto w jego usta. Dłonie wsunąłem po bluzkę Hansola, błądząc nimi po torsie chłopaka nade mną. Po chwili już jej na sobie nie miał. Hansol nie pozostał mi dłużny i również pozbył się mojej górnej garderoby.
  -Hansol… - jęknąłem, gdy starszy zaczął całować mnie po szyi, a ręką zjechał na moje krocze.
  -Tak kochanie? – spytał, drażniąc oddechem moją wrażliwą skórę na szyi.
  -Prze-stań się ze mną drażnić – wysapałem.
  Oderwał usta od mojej skóry i spojrzał na mnie ze złośliwym uśmiechem na twarz.
  -Nie wiem o czym mówisz – powiedział składając pocałunki wzdłuż mojej szczęki.
  -Hansol, proszę…
  -O co prosisz skarbie? – zapytał muskając swoimi ustami moje.
  -Kurwa, wejdź we nie, a nie się ze mną cackasz – prawie krzyknąłem.
  -Twoja prośba jest dla mnie rozkazem – odpowiedział uśmiechając się.
  Szerzej rozłożyłem nogi, a Hansol ulokował się pomiędzy nimi. Po chwili już czułem, jak jego członek zaczął się we mnie zagłębiać. Sapnąłem. Gdy starszy wszedł we mnie do kończ, przez chwilę nic nie robił, dając mi czas na przyzwyczajenie się. Gdy ból zelżał kiwnąłem mu głową dając tym samym znać, że może zacząć działać. Pierwsze jego ruchy były ostrożne i powolne.
  -Hansol, rusz się – jęknąłem. – Nie jestem taki delikatny, jak wszystkim się wydaje…
  Po moich słowach przyśpieszył. Wchodził we mnie pod każdym kątem, doprowadzając tym do szaleństwa i obłędu.
  -Hansol! – krzyknąłem, gdy trafił  w moją prostatę.
  Ledwo wytrzymywałem, ta przyjemność była nie do opisania. Nigdy wcześniej z nikim innym nie było mi tak dobrze jak z nim.
  Starszy jeszcze kilka razy powtórzył ten ruch i po chwili obaj doszliśmy niemal w tym samym momencie, wykrzykując swoje imiona.
  Hansol cały spocony i ledwo łapiący oddech opadł na mnie. Objąłem go w pasie ramionami wtulając twarz w zagłębienie jego szyi.
  -Kocham cię – powiedziałem drugi raz w ciągu jakiejś godziny.
  -Ja ciebie też – odpowiedział.
  -Dziękuję Hansol – dodałem jeszcze.
  -Za co? – zdziwił się i spojrzał mi w twarz.
  -Za to, że jesteś – powiedziałem, patrząc mu głęboko w oczy.
  -Teraz już zawsze będę – pocałował mnie w usta.
  Zasnąłem z uśmiechem na ustach i w ramionach ukochanej osoby.

1 komentarz:

  1. Awwwwwwwww ^^
    Jakie to było słoooodkie <3
    Wielbię cię za ten rozdział <3 <3 <3
    Więcej takich haha
    Ch.

    OdpowiedzUsuń