Hejka.
Wiem, że już prawie po świętach, ale chciałam coś dodać, więc tak oto powracam z tym one-shot'em.
Możliwe, że pod koniec tego tygodnia (gdzieś tak sobota lub niedziela) pojawi się kolejny rozdział "New Life".
Zapraszam was do czytania i komentowania. :*
*****************************************************************************
***********************************************************************************
Tytuł: "Spotkanie"
Ilość: One-Shot
Paring: ZiKwon, Sungmin x Taewoon
Fandom:
Block B, SPEED
Rodzaj:
Fluff
Ilość słów: 2 657
Ostrzeżenia: nieliczne przekleństwa
Całe Block B siedziało w salonie przed telewizorem,
oglądając przyniesiony przez U-Kwona film, który zainteresował wszystkich... No
prawie. Jedynie lider leżał na kanapie i ze znudzeniem spoglądał na ekran. W
ogóle nie interesowało go to, co się tam działo. Już prawie usypiał, gdy
zadzwonił jego telefon. Odebrał, każąc chłopakom ściszyć trochę film.
-Halo?
-Czy ty nigdy nie patrzysz, kto do ciebie dzwoni? -
w słuchawce odezwał się bardzo dobrze mu znany, chociaż tak dawno przez niego
słyszany głos.
-Jiseok! - wykrzyknął ucieszony.
-Ej, ej... Spokojnie, bo mi bębenki w uszach pękną
- zaśmiał się jego brat.
-No, co stęskniłem się za moim starszym braciszkiem
- powiedział urażony.
-Hehe, domyślam się. Ja za tobą też - powiedział,
dalej ze śmiechem.
-No, jak tak u ciebie? - zapytał Zico.
-Spoko. Nie narzekam - odpowiedział. - A u ciebie?
-Też okej. Właśnie siedzę i oglądam jakiś nudny
film, przytargany przez jednego z tych idiotów.
-Ej, ja ci dam idiotę! Młodszy jesteś - odezwał się
U-Kwon i rzucił w niego poduszką.
-Hehe zachichotał Taewoon. - Słyszę, że nie nudzi
wam się tam.
-No raczej nie. Z nimi nigdy nie ma nudy.
-Domyślam się...
-A jak u was?
-Spoko. Też wariatkowo, ale da się wytrzymać.
Przyzwyczaiłem się do tego.
-No, jako liderzy powinniśmy. A tak w ogóle, to, po
co dzwonisz?
-A, zapomniałbym. Zorganizowałem spotkanie.
-Spotkanie? Jakie spotkanie? - Zico nie ogarniał
zbytnio, o co mu chodzi.
-Jak to, jakie? Nasze - odpowiedział, ale ten dalej
był lekko zdezorientowany.
-Nasze? Że twoje i moje?
-Nie, matołku. Zespołów.
-Serio? SPEDD i Block B w jednym pomieszczeniu. Wątpię,
że po ostatnim menadżerzy się na to zgodzą - wyraził swoją opinię Jiho.
-Już z nimi gadałem. Zgodzili się. Ale pod jednym
warunkiem. Mamy pilnować tych dzieciaków, żeby nie było tak jak poprzednio, bo
inaczej już w ogóle nam nie pozwolą - wyjaśnił Taewoon.
-Hymm... Może być ciekawie.
-No to spytaj chłopaków, co oni na to i jak się
zgodzą, to jutro się spotkamy.
-Okej - na chwilę odłożył telefon i zwrócił się do
tej bandy wariatów: - Ej, chłopaki, mam dla was propozycję.
-Wal - powiedział najstarszy, Taeil.
-Rozmawiam właśnie z Jiseokiem-hyungiem i on
powiedział, że gadał ze swoim menadżerem i oni zgodzili się na spotkanie
naszych zespołów. Co wy na to, żeby jutro spotkać się z chłopakami ze SPEED?
-A będzie Sungmin? - spytał od razu U-Kwon. Po
naszym ostatnim spotkaniu ta dwójka bardzo się ze sobą zaprzyjaźniła. Zico było
o ten fakt zazdrosny, ale tolerował wybór starszego.
Przyłożył telefon z powrotem do ucha.
-U-Kwon pyta się, czy będzie Sungmin.
-No będzie, będzie. Trochę trudno o jego nieobecność,
skoro jest w zespole - Jiho włączył na głośnik, tak, żeby U-Kwon słyszał i on
nie musiał powtarzać.
-No to ja się zgadzam! - wykrzyknął ucieszony. - A
wy chłopaki?
-Jasne, że tak! - odpowiedzieli zgodnie chórem.
-No, to do jutra - odpowiedział Jiseok.
-Do jutra! - wykrzyknęli chłopcy i Zico rozłączył
się.
-Czekaj, a gdzie mamy się w ogóle spotkać?
-Cholera, zapomniałem o tym - mruknął Zico i wybrał
numer brata. Po chwili Taewoon odebrał.
-No?
-Jiseok, a gdzie się spotkamy?
-Tak ja wtedy, pasuje wam.
-No okej. Dobra, to na razie.
-No narka.
-Spotykamy się tak jak wtedy. U nich w dormie.
Postarajcie się tym razem niczego nie rozwalić, bo to nasza ostatnia szansa.
-Spoko - odpowiedział Taeil. - A teraz spać -
zarządził na koniec.
-Ej nieeee - jęknęli wszyscy poza Jiho. - Zico,
powiedz coś, w końcu to ty jesteś liderem.
-Nie, Taeil ma rację. Jeśli chcecie jutro być
wyspani i nie umierać na spotkaniu, to trzeba iść już do łóżek.
-Ale jest dopiero 22 - jęknął Kyung.
-I, co z tego? Znając was to nawet idąc teraz
zaśniecie dopiero, o 24, więc nie kłócić się i wyjazd z stąd - zarządził lider
i sam poszedł do łazienki pod prysznic, a następnie do pokoju, który dzielił z
U-Kwonem. Chłopak siedział na swoim łóżku i sms'ował zapewne z Sungminem o tym,
co będą robić jutro jak już się spotkają. Ale dla upewnienia się spytał:
-Z, kim tak zawzięcie piszesz, hyung?
-Z Sungminem.
-Spoko. Jakby, co to łazienka jest już wolna.
-Okej.
Chłopak wstał i poszedł do łazienki.
Zico położył się i rozmyślał, co ma robić. Jutro
spotka się z bratem, więc może przynajmniej trochę odpocznie. Z tą myślą
zasnął.
U-Kwon po umyciu się i przebraniu wyszedł z
łazienki i od razu zobaczył, że Zico zasnął nie przykrywając się kołdrą.
Wiedział, że ten rozmyślając o wszystkim zawsze zapomina o tej czynności.
Westchnął i podszedł do łóżka młodszego i sam go okrył. Będąc już w swoim łóżku
wyszeptał:
-Dobranoc.
Nawet nie spodziewał się odpowiedzi ze strony
chłopaka. Po chwili również i on zasnął.
*Następnego dnia*
Chłopcy wstali, a raczej zostali zbudzeni przez
Zico o godzinie 9. O 11 mieli być w dormie SPEED, więc lider uznał, że w dwie
godziny powinni się wyrobić. O 10.30 cała siódemka zebrała się przy wyjściu, a
następnie wsiedli do wana i ruszyli w drogę.
Dormy obu zespołów nie leżały daleko od siebie,
więc już po 20 minutach byli na miejscu.
Wygramolili się z samochodu, ale Taeil to nie byłby
on, gdyby się nie potknął i nie wywalił. Lecąc popchnął, U-Kwona, który
wylądował na Zico. Ten amortyzując upadek objął go ramionami i w takiej pozycji
chłopaki upadli na trawę.
-Przepraszam dongsaeng, ale to ta fajtłapa mnie
popchnęła. Nic ci nie jest? - spytał troskliwie starszy.
-Nie, wszystko okej, hyung. A tobie nic?
-Zważywszy na to, iż robiłeś za mój amortyzator, to
raczej nic mi nie jest.
-Ciszę się, że mogłem pomóc, ale czy mógłbyś już ze
mnie zejść? - zapytał Zico, lekko skrępowany ich pozycją.
-Byłbym w stanie to zrobić, gdybyś mnie nie
obejmował - zaśmiał się starszy.
-A, no tak, przepraszam - powiedział Zico,
puszczając go i wstając.
-Chodźmy - powiedział Jaehyo, gdy obaj już stali.
Całą bandą podeszli do drzwi i Zico, jako iż jest
liderem, zapukał. Po chwili drzwi się otworzyły, a w nich stanął Taeil.
-Jiseok! - krzyknął Zico i rzucił się bratu na
szyję.
-Cześć młody - zaśmiał się starszy, przytulając go
do siebie. - Wczoraj chciałeś, żebym ogłuchł, a dzisiaj chcesz mnie udusić?
-Przesadzasz hyung - westchnął Zico, ale odsunął
się od niego. - Dobra, ni..
Pewna osoba nie dała mu dokończyć, przebiegając
koło niego jak burza i krzycząc:
-U-Kwon hyung! - a następnie skacząc na chłopaka i
wieszając się na nim. Oczywiście tym kimś był nie, kto inny, jak słodki maknae
SPEED, Sungmin.
-Sungmin-ah hej - powiedział uśmiechnięty, Kim,
obejmując młodszego w pasie i mocno przytulając. - Chodź do środka, bo się
przeziębisz. Zimno jest.
Chłopak miał rację. Była zima, całe Block B w
ciepłych kurtkach i czapkach, a ten wybiega sobie w samym swetrze i
zadowolony...
Gdy już wszyscy weszli, zdjęli wierzchnie odzienie,
buty i czapki, przeszli do salonu, gdzie czekało na nich całe SPEED.
Powitaniom, uściskom i śmiechu nie było końca. W
pewnym momencie Kyung powiedział:
-Macie naprawdę słodkiego maknae. Zobaczcie na
niego.
Chłopak nieświadomy tego, iż dwanaście par oczu się
na niego gapi, dalej smacznie sobie spał na kanapie.
-Ta, a spróbuj go tknąć, to zginiesz z ręki
Taewoona w następnej sekundzie - powiedział Taeha.
-Serio? To, dlaczego U-Kwon jeszcze nie zginą?
-O to, to się Taewoona pytaj, a nie mnie - odpowiedział
Taeha.
-Ale, dlaczego miałby zginąć?
-Bo Taewoon nie lubi, jak ktoś tknie Sungmina nawet
jednym palcem - wyjaśnił. - Och, ta liderska troska... - westchnął na koniec.
-Dobra, a moglibyście nie rozmawiać o mnie, tak
jakby mnie tu nie było? - Taewoon posłał im wrogie spojrzenie. - A poza tym, to
przecież jasne, że martwię się o Sungmina, w końcu to nasz maknae.
Zico przez cały czas patrzył na swojego brata i
wiedział, że ten kłamie. Znał go za dobrze, by to poznać. Postanowił z nim
porozmawiać, ponieważ wiedział, jaki on jest i wiedział, że to nie jest żadna
liderska troska o maknae, tylko zwykła zazdrość.
-Jiseok, możemy pogadać na osobności? - zwrócił się
do niego.
-No okej. To chodźmy do mojego pokoju - powiedział
i wstał z podłogi, na której dotychczas siedział, ale przed wyjściem zwrócił
się do chłopaków z obu zespołów. - A wy, postarajcie się nie zdemolować salonu,
jak nas nie będzie, okej?
-Postaramy się - odpowiedział za wszystkich
Jungwoo, jako ten najstarszy - ale nic nie obiecujemy.
Taewoon westchnął cierpiętniczo, ale wyszedł, a za
nim brat. Gdy znaleźli się w pokoju Jiseoka, ten zapytał:
-To, o czym chciałeś ze mną pogadać?
-O Sungminie - odpowiedział Zico.
-O Sungminie? A co z nim?
-No, nie do końca o nim...
-To, o czym, do cholery? - niecierpliwił się
starszy z rodzeństwa.
-Spytam prosto z mostu. Czy ty coś czujesz do
Sungmina?
-Do Sungmina? No jasne, lubię go.
-Nie o to pytałem. Czy ty go lubisz bardziej niż
przyjaciela?
Taewoon spojrzał na niego zszokowany.
Cholera przejrzał mnie. No, ale co się dziwić, w
końcu to mój brat i zna mnie najlepiej.
-Ja? W sensie, czy go kocham?
-Brawo Sherlocku, domyśliłeś się.
-Pogięło cię? Ja zakochany? I to jeszcze w
Sungminie? - naskoczył na niego.
-To tak czy nie? Zdecyduj się.
-Nie, nie jestem w nikim zakochany - odpowiedział
Jiseok, ale nie patrzył się bratu w oczy.
-Kłamiesz - stwierdził Jiho.
-Mówię prawdę - upierał się dalej Taewoon.
-Tak? To spójrz mi w oczy, a nie uciekasz
spojrzeniem - rzucił mu wyzwanie.
Taewoona zatkało. Nie potrafił go okłamać, więc
stwierdził, że najlepiej będzie powiedzieć całą prawdę.
-Dobra, wygrałeś. Tak, kocham go.
-To, dlaczego on o tym nie wie?
- Bo mu nie powiedziałem? - zadał ironiczne pytanie
Taewoon.
-Dlaczego?
Taewoon postanowił, że tym razem to on zadziwi
brata.
-Zapewne z tych samych powodów, z jakich ty nie
powiedziałeś U-Kwonowi.
Ten spojrzał na niego zdziwiony.
-Co?
-Nie udawaj. Myślisz, że nie zauważyłem, z jaką
zazdrością i złością patrzysz na Sungmina i U-Kwona, gdy się przytulają, bądź
tylko rozmawiają.
-Dobra, też mnie masz. Tak, też się zakochałem.
Na chwilę między nimi zapanowała cisza, przerwana
nagłym wybuchem śmiechu starszego. Zico popatrzył na niego jak na wariata.
-A ty, z czego się jarzysz?
-Z nas.
-Z nas? Dlaczego?
-Pamiętasz jak w dzieciństwie mówiliśmy, ż nigdy
się nie zakochamy?
-No się, pamiętam, ale co?. - urwał. - A czaję. No
widzisz, obaj wpadliśmy po uszy.
-No, na to wygląda. I co z tym zrobimy, co?
-A co mamy robić?
-Wiesz, ja mam dość ukrywania moich uczuć.
-No, ja też. Ale najpierw trzeba dowiedzieć się, co
łączy Sungmina i U-Kwona.
-A co może ich łączyć?
-Nie zauważyłeś, że są ze sobą bardzo blisko?
-No niby są...
-To chodź trzeba obczaić, na czym stoimy.
-Okej.
Gdy chłopcy wrócili do salonu, byli w szoku.
-Jiho, czy ty widzisz to samo, co ja? - spytał
Taewoon.
-Chyba tak - mruknął Zico, który przetarł oczy,
żeby upewnić się, czy aby nie śni. - Nie wierzę.
Członkowie obu zespołów siedzieli w kole i w
spokoju rozmawiali.
-Yy... Chłopaki, o co wam chodzi? - spytał Jungwoo,
patrząc na liderów.
-Nie wierzę. WY nic nie rozwaliliście -
odpowiedział mu Zico. - To będzie trzeba w kalendarzu zapisać, jako jakieś
święto.
-Oj, nie przesadzaj hyung - zaśmiał się Sungmin,
który zdążył się już obudzić i teraz siedział oparty o bok U-Kwona, a z kolei
ten drugi obejmował go ramieniem.
Bracia wymienili między sobą porozumiewawcze
spojrzenia. W końcu głos zabrał Taewoon.
-Sungmin, U-Kwon mam do was jedno pytanie -
wymienieni spojrzeli na niego w oczekiwaniu.
-Chcesz to pytaj - powiedział U-Kwon.
-Co łączy waszą dwójkę? - rzucił prosto z mostu.
-Że nas dwóch... Przyjaźnimy się, nie widać?
-Przyjaźnicie się ta? I nic więcej?
-Czeka, czekaj. Hyung? Czy ty sugerujesz, że my
jesteśmy parą? - tym razem odezwał się najmłodszy.
-A nie jesteście?
-Nie. My po prostu się przyjaźnimy.
P-R-Z-Y-J-A-Ź-N-I-M-Y. Dotarło?
-Dotarło, dotarło.
-Okej, U-Kwon mogę cię na chwilę prosić? - wtrącił
się Zico.
-Jasne - odpowiedział Yukwon i poszedł za nim do
kuchni, porozmawiać na spokojnie.
-A ja chciałbym porozmawiać z tobą Sungminie.
-Ochoo, podwójny przypał... - zaśmiał się złośliwie
Taeha.
-No okej Taewoon hyung - maknae również wstał,
posyłając wrogie spojrzenie koledze i razem z liderem zniknął za drzwiami ich
wspólnego pokoju.
*W kuchni*
-To, o czym chciałeś ze mną pogadać, dongsaeng? -
spytał U-Kwon stając naprzeciwko Zico, który oparł się o lodówkę.
-Ty nic nie czujesz do Sungmina, prawda?
-Lubię go i traktuję jak młodszego brata, a co?
-Nie, nic - Zico nie mógł przemóc się, żeby wyznać
mu prawdę. Może łatwiej by mu było, gdyby był starszy od U-Kwona, no, ale nie
był i musiał sobie jakoś poradzić. Bał się, że ten go odrzuci, zwyzywa i
wyśmieje. Tego by chyba nie przeżył.
-Ty jesteś zazdrosny! - wywnioskował starszy.
-Wcale, że nie! - zaprzeczył od razu Jiho, ale
zdradziecki rumieniec wpełzł na jego twarz.
-Jesteś, jesteś... Widać.
-A to niby, po czym? - rzucił buntowniczo,
zaplatając ramiona na piersi.
-Hymm.. - Yukwon podszedł do niego i opuszkami
palców lekko dotknął policzka młodszego. - Na przykład ten słodki rumieniec.
-Ja wcale się nie rumienię.
-No nie wiem. Ślepy chyba jeszcze nie jestem.
-Och, przymknij się... - rzucił Jiho pod nosem,
spuszczając wzrok na swoje stopy.
-Okej - zgodził się U-Kwon. Już odwrócił się, żeby
odejść, ale młodszy go powstrzymał.
-Poczekaj - Zico złapał go za rękaw, zatrzymując w
miejscu. - Masz rację, jestem o ciebie zazdrosny.
-Ale, dlaczego? - U-Kwon domyślił się powodu, ale
chciał usłyszeć to z jego ust.
-Ale obiecujesz, że się nie wkurzysz?
-Obiecuję - zapewnił.
-B-bo j się w to-tobie za-zakochałem - wykrztusił
zdenerwowany Zico.
-Jiho, nawet nie wiesz, jak bardzo się z tego
powodu cieszę.
-A-ale jak to? - nie dowierzał młodszy.
U-Kwon westchnął cierpiętniczo, podszedł do niego i
pocałował go prosto w usta. Zico był zaskoczony, ale oddał tą pieszczotę bardzo
chętnie. U-Kwon przycisnął go całym ciałem do lodówki, pogłębiając pocałunek
jeszcze bardziej. Po dość długiej chwili oderwał się od niego, by zaczerpnąć
powietrza.
-Bo też cię kocham, głuptasie - wyszeptał tuż przy
jego ustach.
Tym razem to Zico go pocałował. Ich usta znów
połączyły się w namiętnym tańcu na długi czas, nie potrzeba im było więcej
słów.
*W tym samym czasie w pokoju*
-Coś się stało hyung? - spytał Sungmin siadając po
turecku na swoim łóżku. Taewoon oparł się o drzwi, naprzeciwko niego.
-Chciałem się dowiedzieć, czy ciebie na pewno nic
nie łączy z U-Kwonem.
-Hyung, przecież już mówiliśmy, że jesteśmy tylko i
wyłącznie przyjaciółmi - wkurzył się maknae, no, bo ile razy można powtarzać
jedną rzecz, aż do kogoś dotrze.
-Skoro nic was nie łączy, to, dlaczego się tak
wściekasz?
-Bo do ciebie nic nie dociera! Nie kocham U-Kwona,
tylko... - przerażony, że powiedział za dużo, zakrył usta dłonią.
-Tylko, kogo? Dokończ, jak już zacząłeś - Taewoon
spojrzał na niego wyczekująco.
-Nie ważne - Sungmin spuścił wzrok na dywan, byle
nie patrzeć na starszego.
-Spoko, mi możesz powiedzieć. Może pomogę ci w
zdobyciu tej osoby?
Sungmina zraniły słowa starszego. Czy on jest, aż
taki głupi i ślepy? Nawet nie zauważył, że po jego policzkach płynął słone łzy.
-Sungmin-ah, ty płaczesz? - lider zmartwił się,
widząc łzy na twarzy chłopaka.
-Nie, wydaje cię się - odparł Sungmin.
Taewoon nie zważając na jego słowa, podszedł do
niego, kucnął, złapał jego twarz w dłonie i wytarł spływające łzy.
-Nie płacz. Przecież nie masz powodu do płaczu.
-A właśnie, że mam.
-Jaki?
-Ciebie.
-Mnie? Dlaczego mnie?
-Bo jesteś ślepy i głupi!
-Ja ślepy i głupi? Niby, w jakim sensie?
-Bo nie widzisz, że to ciebie naprawdę kocham.
Ciebie. Nie U-Kwona, czy kogokolwiek innego, tylko ciebie.
Taewoon był zdziwiony. Zdziwiony tym, że ten słodki
chłopak, w którym był zakochany do szaleństwa odwzajemnia jego uczucia.
Nie powstrzymując się dłużej, pocałował go. Sungmin
nie spodziewał się tego. Przez chwilę nie reagował, pozwalając działać
Taewoonowi. Zamknął oczy i oddał się przyjemności.
Taewoon czując, że młodszy mu ulega popchnął go na
łóżko, nie przerywając pocałunku. Oderwali się od siebie dopiero, gdy zabrakło
im tchu.
-Sungmin, ja też cię kocham.
-Cieszę się, ale lepiej wróćmy do reszty, bo dom
rozniosą - powiedział Sungmin, próbując ukryć rumieniec na policzkach.
Obaj podnieśli się z łóżka i wyszli z pokoju.
Na szczęście dom zastali w całości...