Witam wszystkich, którzy w ogóle to czytają.
Z okazji tego, iż wczoraj skończyłam pisać testy gimnazjalne, dzisiaj dodaję kolejny rozdział.
Tak wiem, że miałam dodać w tamtym tygodniu, ale nie miałam czasu (za dużo nauki do egzaminów).
I przepraszam Cheshire Violet, że nie dodałam go wczoraj, ale niestety nie miałam kiedy, bo brat nie chciał mnie na komputer wpuścić.
No, ale w końcu dodaję, więc to się liczy najbardziej. :D
Miłego czytania. :*
***********************************************************************************
***********************************************************************************
Tytuł: "New Life"
Ilość: 7/?
Rodzaj: Slash, AU, Smut
Paring: HanJoo
Raiting: +15
Fandom: TOPP DOGG, EXO, SHINee
Ilość słów: 542
Ostrzeżenia: Nieliczne przekleństwa, ale tak to żadne... (chyba)
*HANSOL*
Gdy B-Joo
zatrzasnął mi drzwi tuż przed twarzą prychnąłem pod nosem. Tak samo było wtedy,
gdy przyszedł do niego ten Xero, z dwa tygodnie temu.
Wróciłem do
swojego pokoju, by się w końcu przebrać w czyste i świeże ubrania. Właśnie
skończyłem zapinać spodnie i ściągałem T-shirt, by założyć koszule, gdy
usłyszałem Luhana. Zresztą, jego wrzask, bo krzykiem tego nazwać nie można było
nazwać, słyszała chyba cała nasza dzielnica.
Koszulę jedynie
zarzuciłem na ramiona nawet jej nie zapinając.
Do pokoju jak
burza wpadł Luhan. Zanim drzwi się za nim zatrzasnęły, zdążyłem jeszcze
zobaczyć przerażonego B-Joo. Mój przyjaciel był wściekły, ale nie miałem pojęcia,
dlaczego.
-Hej Lu –
zacząłem z uśmiechem. – Co tam?
-Ty się pytasz,
„co tam”?! – krzyknął. Widocznie był wściekły na mnie.
-Co się stało? –
spytałem zdezorientowany.
O co mu chodzi?
-B-Joo się kurwa stał!
Co najwyżej to on stał się tą kurwą. Ale
tą informację zostawiłem dla siebie.
-B-Joo? A co on
ma do tego?
-A to ma, że
przyszedłem w jego sprawie – powiedział już spokojniej.
-W jego? A
dokładniej można?
-Jak ty możesz go
tak traktować?
-Tak, czyli jak?
-Słyszałem jak
się do niego zwracasz.
-Nie możesz
powiedzieć w wprost? Nie chce mi się domyślać, o co ci chodzi…
-Okej. Dlaczego
nazywasz B-Joo dziwką?
To o to mu chodziło?
-Bo nią jest.
-Nie jest.
Wyjaśnił mi to. On już z tym skończył.
-Luhan, dziwka
zawsze pozostanie dziwką i koniec. Krótka historia. My nie mamy na to wpływu.
-Tak? A spytałeś,
chociaż dlaczego to robił?
-Nie i nie
zamierzam.
-Phy, jesteś
głupi – wywnioskował. – Przestaniesz się tak do niego zwracać?
-Nie.
-Hansol… -
warknął ostrzegawczo.
-Dobra, ale tylko
w twojej obecności.
-Okej.
Przynajmniej to jakiś postęp.
-Czyli, że
doszliśmy do porozumienia – uśmiechnąłem się do niego. – A teraz idziemy do
kuchni, bo jestem głodny.
Luhan zaśmiał się
i razem wyszliśmy z pokoju, by przejść do kuchni. Zastaliśmy tam B-Joo
jedzącego śniadanie.
-Wasi kumple
jeszcze umierają w salonie – oznajmił.
Cholera, całkowicie zapomniałem o reszcie
paczki.
-To ja pójdę ich obudzić. Lulu idziesz ze
mną? Przy okazji powiem ci pewną nowinkę, która wczoraj cię ominęła.
-Okej – zgodził
się i poszedł za mną.
B-Joo miał rację.
Wszyscy imprezowicze spali albo na kanapie, fotelach, bądź na dywanie.
-Co to za nowość,
hym?
-Taka –
powiedziałem, wskazując na śpiących Taemina i Minho. Oni zajmowali całą kanapę.
Spali przytuleni do siebie, Taemin z głową na klacie Minho, który obejmował go
w pasie.
-Taemin i Minho?
Co z nimi?
-Jeju –
wyrzuciłem ręce w górę. – Ślepy jesteś? Widzisz gdzieś J-Dę?
Luhan rozejrzał
się w poszukiwaniu blondynki.
-No nie.
-Właśnie. Wczoraj
Minho z nią zerwał i ogłosił jak gdyby nigdy nic, że ma chłopaka. A tym
chłopakiem okazał się nasz słodki Taeminek.
-Serio? – Luhan
był lekko zdziwiony.
-Nom.
-To super. Chodź,
budzimy ich. Muszę pogratulować naszej nowej parce.
Zaczęliśmy budzić
tych palantów. Jak tylko udało nam się zbudzić kapitana i jego chłopaka Luhan
od razu się na nich rzucił, prawie płacząc ze szczęścia i życząc im jak
najlepiej.
Gdy wszyscy byli już
na nogach i mieliśmy iść do kuchni coś zjeść, do salonu wpadł B-Joo. Zapłakany
i roztrzęsiony. W ręce ściskał słuchawkę telefonu domowego.
-Co się…? –
zacząłem, ale przerwał mi wybuchając płaczem.
-Rodzice –
wykrztusił tylko poprzez salwy szlochu.
Ale mi to
wystarczyło. Już miałem pewność, że stało się coś strasznego.
Tylko, co dokładnie?

Uuu jestem pierwsza XDD
OdpowiedzUsuńRozdział jak zawsze super i czekam na więcej, jak dotychczas😉
Pisz jak tylko możesz bo dajesz tym dużo radości na przykład mi xD
Powodzenia w dalszym pisaniu😘